Gospodarcze sygnały nie są jednoznaczne

Marek Matusiak
opublikowano: 1999-09-30 00:00

Gospodarcze sygnały nie są jednoznaczne

ŚCIEŻKA ROZWOJU: Produkt krajowy brutto wyraźnie wzrósł w II kwartale, ale uzyskanie na koniec roku zakładanego poziomu 5,1 proc. jest nierealne.

Z polskiej gospodarki docierają sprzeczne sygnały — tak skwitował sytuację po pierwszych ośmiu miesiącach roku szef Rządowego Centrum Studiów Strategicznych Jerzy Kropiwnicki. Sprzeczne, to znaczy trochę dobre, trochę złe. Znamienne jest jednak, że tym razem RCSS nie przedstawiało stanu gospodarki wyłącznie w ciemnych barwach.

ZDANIEM RCSS, sierpień przyniósł ożywienie aktywności gospodarczej przedsiębiorstw, co pozwoliło na przełamanie trendu spadkowego produkcji przemysłowej i przyspieszenie tempa wzrostu budownictwa. W porównaniu z sierpniem ubiegłego roku wzrost produkcji sprzedanej przemysłu wyniósł 7,4 proc., a budowlano-montażowej — 4,2 proc. W rezultacie, po upływie ośmiu miesięcy, udało się wreszcie przekroczyć ubiegłoroczny poziom produkcji przemysłowej o 0,9 proc., a budowlano-montażowej o 1,9 proc.

NADAL natomiast utrzymuje się niska dynamika obrotów handlowych z zagranicą i zwiększa ujemne saldo wymiany. Zarówno eksport, jak i import są niższe niż przed rokiem. Pogłębienie tendencji spadkowych jest szczególnie znaczące po stronie eksportu, z którego wpływy w okresie siedmiu miesięcy zmalały, w porównaniu z tym samym okresem sprzed roku, aż o 12,6 proc. W warunkach szybko powiększającego się deficytu usług i malejącego skupu walut z transakcji nie sklasyfikowanych (spadek handlu przygranicznego), deficyt obrotów bieżących był ponad dwukrotnie wyższy niż przed rokiem. Ponadto obserwuje się pewien spadek zainteresowania kapitału portfelowego inwestowaniem w Polsce. W rezultacie maleją oficjalne rezerwy NBP, które w końcu sierpnia wynosiły 26,1 mld USD, podczas gdy w końcu 1998 roku były o 1,2 mld USD wyższe.

ZASKAKUJĄCO wysoki był w sierpniu wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych, który wyniósł 0,6 proc., podczas gdy w latach ubiegłych w sierpniu notowano wyraźne zwolnienie tendencji inflacyjnych lub nawet deflację. Zadecydowały o tym: mniejszy — głównie z powodu znacznego wzrostu cen mięsa — sezonowy spadek cen żywności oraz kolejne podwyżki cen paliw. Te ostatnie, a także dewaluacja złotego, są obecnie głównymi czynnikami inflacjogennymi.

W SIERPNIU zmniejszył się — o ponad 300 mln zł — deficyt budżetu państwa i po ośmiu miesiącach stanowi 94,7 proc. kwoty założonej na cały rok. Wpłynęły na to przede wszystkim wyższe niż w poprzednich miesiącach wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych. Nadal relatywnie niskie jest zaawansowanie wpływów z podatku dochodowego od osób prawnych, co dowodzi trudnej sytuacji finansowej przedsiębiorstw. Po stronie wydatków łączna kwota dotacji do funduszu emerytalno-rentowego, Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, subwencji dla jednostek samorządu terytorialnego, a także obsługi długu krajowego, stanowiących 47 proc. ogółu wydatków, osiągnęła prawie 70 proc. zakładanych wypłat całorocznych. Jest to zbieżne z upływem czasu kalendarzowego.

MIMO OŻYWIENIA aktywności gospodarczej, nadal pogarsza się sytuacja na rynku pracy. Maleje zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych przekroczyła w sierpniu poziom 2,1 mln osób, a stopa bezrobocia wyniosła 11,9 proc. Coraz więcej zakładów deklaruje zwolnienia grupowe, natomiast wyraźnie maleje liczba ofert pracy.

ZDANIEM szefa RCSS, do końca roku nie spełnią się ani najbardziej pesymistyczne scenariusze, ani też te super-optymistyczne. To duży postęp w interpretowaniu i prognozowaniu zjawisk gospodarczych, bo do tej pory głos rządowego centrum brzmiał zdecydowanie pesymistycznie. Ciekawe, czy stało się to za sprawą gruntownego przewartościowania stosunku do gospodarczych zdarzeń, czy też zmiany klimatu politycznego.