Gospodarczy bilans II wojny światowej

W ślad za zwycięskimi żołnierzami Wehrmachtu szli fachowcy spisujący zagrabione Polsce fabryki, zakłady, warsztaty…

Trudno ocenić ogrom strat. Nie kończą się one na 6 mln obywateli Polski zabitych w czasie działań wojennych, masowo rozstrzeliwanych czy zagłodzonych i zagazowanych w niemieckich obozach koncentracyjnych. Pamięć o ludziach jest najważniejsza — przy bestialskich mordach bledną wszystkie inne nieszczęścia i szkody. Trudno jednak zapomnieć o grabieży majątku narodowego i doprowadzeniu gospodarki do ruiny. To ważna część niegodziwości wyrządzonych Polakom w mrocznych latach 1939-45. Darmowe zakupy. Hitlerowski najeźdźca przejmował fabryki, a ich działalność przestawiał na obsługę wojska. Konfiskował maszyny, surowce, półfabrykaty i wyroby gotowe. Nie gardził również prywatnymi majątkami, warsztatami rzemieślniczymi i placówkami handlowymi. W Generalnym Gubernatorstwie pozostawiono tylko firmy zbrojeniowe, pozostałe przeznaczono do likwidacji. Gdy w lipcu 1945 r. dokonano spisu największych zakładów przemysłowych, okazało się, że z 30 tys. ponad 60 proc. było całkowicie lub częściowo zniszczonych. W opłakanym stanie znajdowała się też infrastruktura — do użytku nie nadawało się aż 63 proc. mostów i 33 proc. torów kolejowych, ubyło 81 proc. parowozów. Aż 2,5 mln naszych rodaków wywieziono na przymusowe roboty do Reichu.

NIEMIECKI
PORZĄDEK:
Zobacz więcej

NIEMIECKI PORZĄDEK:

Polskie fabryki pracowały na potrzeby hitlerowskiego wojska. Robotnicy dostawali głodowe pensje i często byli traktowani jak podludzie. FOT. EAST NEWS

Pierwszym rezerwuarem niemal darmowych „zasobów ludzkich” stały się stalagi — obozy jenieckie. Konwencja genewska chroniła polskich żołnierzy, więc Niemcy wpadli na sprytny plan „zwolnienia” ich z niewoli. Równie podle przebiegała „rekrutacja” wśród cywili — niemieccy żandarmi wieczorem lub nocą wchodzili do domów i dawali osobom wytypowanym do pracy kilkanaście minut na spakowanie się. Wszystkie polskie placówki oświatowe zostały zamknięte, więc po wojnie brakowało wykształconych pracowników, w tym inżynierów i techników. Nic dziwnego, że w grudniu 1945 r. produkcja przemysłowa wynosiła tylko 60 proc. osiąganej w 1937 r.

Metodyczna kradzież. Ciągnięcie zysków z polskiego mienia i pracy odbywało się z iście niemiecką precyzją — zgodnie z hasłem „Ordnung muss sein”. Naziści już od 1936 r. gromadzili szczegółowe dane na temat potencjału gospodarczego Rzeczypospolitej — o czym napisał Dariusz Kaliński, publicysta „Ciekawostek historycznych.pl”, w książce „Bilans krzywd”. Na zamówienie Wehrmachtu niemieccy naukowcy sporządzali obszerne raporty o naszych przedsiębiorstwach, ich technologiach, zatrudnieniu i źródłach zaopatrzenia w surowce. Koncerny III Rzeszy zawczasu zapewniły sobie udział w łupach — nieźle obłowił się np. I.G. Farbenindustrie AG, jeden z głównych sponsorów NSDAP, który „położył łapę” na największych polskich zakładach chemicznych.

Wkraczając do Polski, armia Hitlera dysponowała grupami technicznymi prowadzącymi inwentarz wszystkich zajętych obiektów produkcyjnych, z których każda liczyła 200 specjalistów w danej dziedzinie. Pomagali im cywilni eksperci. Zrabowane dobra trafiały do magazynów i firm na terenie Niemiec. Tylko do listopada 1939 r. wysłano tam 10 tys. wagonów kolejowych pełnych zdobyczy z Polski, wśród których znalazły się maszyny rolnicze, meble i żywność. Do lutego 1941 r. liczba wagonów wzrosła do 41 tys. Pełnomocnikiem ds. ewidencji i wywozu został rezydujący w Łodzi generał major Robert Bührmann.

Latem 1941 r. w ręce Niemców wpadły także polskie Kresy, zapóźnione gospodarczo w stosunku do reszty kraju — znajdowało się tu tylko 27 proc. przedsiębiorstw II Rzeczypospolitej. Najsmaczniejszym kąskiem dla hitlerowców okazało się zagłębie naftowe w rejonie Drohobycza i Borysławia. Region miał ogromne znaczenie dla gospodarki wojennej Rzeszy, zwłaszcza po nieudanej próbie zajęcia złóż na Kaukazie.

Nie byliśmy wyjątkiem. Czesi, Belgowie, Francuzi także byli natychmiast pozbawiani potencjału przemysłowego i gospodarczego, ale rację ma autor „Bilansu krzywd”: żadne inne okupowane przez Niemców państwo nie zostało ograbione na taką skalę, jak Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Gospodarczy bilans II wojny światowej