Gospodarka, durnie!

Kazimierz Krupa
30-09-2005, 00:00

Może warto by było, żeby wzorem prezydenta Clintona (uważanego, zresztą nie do końca słusznie, za ojca najnowszego amerykańskiego cudu gospodarczego lat dziewięćdziesiątych), w którego sztabie wyborczym wisiał duży transparent: „Gospodarka, durniu” — taki transparent zawisł też w sejmowej sali 102, gdzie w świetle kamer toczą się rozmowy koalicyjne PiS i PO. I żeby zawisł na dwóch przeciwległych ścianach: był równie dobrze widoczny dla prominentnych przedstawicieli obu ugrupowań.

Bo na razie rozmawia się o wszystkim, tylko nie o tym najważniejszym, z czego każdy z nas chleb je: o gospodarce. Kazimierz Marcinkiewicz, kandydat na premiera, mówi co prawda, że jedną z najważniejszych spraw dla przyszłego rządu będzie nowa, „solidarna” polityka gospodarcza. I dodaje, że rozumie pod tym: obniżenie podatków i innych kosztów pracy, usprawnienie polityki gospodarczej (likwidacja niepotrzebnych przepisów, potanienie i usprawnienie państwa), nową politykę wobec inwestorów zewnętrznych i wewnętrznych, a także realizację programu mieszkaniowego oraz budowy dróg i autostrad. Ale, jak mówi, to mówi.

Bo tymczasem superpremier Jarosław Kaczyński wśród priorytetów programowych rządu na pierwszym miejscu wymienił ustawę o dożywianiu dzieci i wprowadzenie ustawy ograniczającej ceny podręczników szkolnych, realizując, za brata, kampanię prezydencką.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Gospodarka, durnie!