Tadeusz Gomułka: Gospodarka musi harmonijnie współżyć z naturą
Nauka dostarczyła wielu dowodów, że globalne ocieplenie już nastąpiło — a zatem należy brać je poważnie. Już w roku 1999 stwierdzono, że w promieniach słońca atmosfera ziemska ogrzewa się szybko, lecz ciepło to jest wolno odprowadzane do przestrzeni okołoziemskiej. Ziemia byłaby o 30°C chłodniejsza, gdyby w atmosferze nie występowały gazy, powstające w procesie spalania.
Badania NASA ujawniły, że od roku 1850 działalność gospodarcza naruszyła równowagę cieplną, gdyż substancje wyzwalane przez ludzi prowadzą do powstania więcej niż 2 W energii na 1 mkw., co oznacza zwiększenie promieniowania słonecznego o 1 proc. Z matematycznych modeli zmian klimatu wynika, że za wszelką cenę należy zredukować gazy (w tym CO2), gdyż właśnie one są przyczyną zmian klimatycznych. W roku 1997 konferencja ONZ w Kioto ustaliła ograniczenie emisji gazów o 5,2 proc. w stosunku do roku 1990. Obrońcy środowiska postulowali ograniczenie aż o 80 proc.
Gospodarka Stanów Zjednoczonych prawdopodobnie jest w stanie zmniejszyć emisję nośników efektu cieplarnianego do roku 2010. Traktat z Kioto zawiera warunki wymiany praw emisyjnych i posługiwania się lasami i glebą, jako „skarbonkami” dwutlenku węgla. Zmniejszanie emisji gazów instrumentami rynkowymi może być owocne, co widać na przykładzie redukcji dwutlenku siarki (kwaśnych deszczy) w USA. Uzasadnione są nadzieje na powstanie wymiany handlowej tych emisji w skali europejskiej. Sprawą najtrudniejszą może się okazać kwestia tzw. skarbonek, czyli gleby i roślin, które węgiel przyjmują z atmosfery i magazynują przez długi czas, co sprawia, że w poważnym stopniu redukowana jest emisja gazów z danego kraju.
Zalesianie pozwala na zwiększenie liczby roślin „zatopionych” (skarbonek). Istnieje zgoda w ocenie roli odgrywanej przez rośliny w globalnym ociepleniu, lecz ich właściwości nie są jeszcze w pełni czytelne. R. Natson z Banku Światowego mówi: „Wiemy jak mierzyć węgiel w drzewach i glebie, lecz potrzebny jest system, który mierzyłby głębokość, czystość i pełnię roślin »zatopionych«. Chodzi o system kompletnego pomiaru. Brak nam definicji, co jest »zatopione« i jak »zatopienie« przebiega w danym kraju”.
Europejczycy silniej niż Amerykanie podkreślają, że jest ważne, aby nakładać sankcje karne na kraje, które wyłamują się ze zobowiązań podjętych na lata 2008-2012. Amerykanie potwierdzają, iż porozumienie jest ważne co do globalnych celów, lecz nie zgadzają się na kary finansowe. Innym powodem niezgody jest to, czy kraje biedne mają obowiązek przyczyniać się do osiągania celów ustalonych w Kioto, skoro nie poczyniły szkód w ekosystemie i same oczekują wyrównania strat oraz transferu technologii pomocnej w walce z globalnym ociepleniem. Ubiegłoroczna konferencja klimatyczna ONZ w Hadze zakończyła się bez wyraźnego wskazania, jak należy postępować — pozostaje nam zatem przekonanie, że problem globalnego ocieplenia jest czymś rzeczywistym i szybko nie zniknie z pola widzenia ludzkości, zostawiając jednocześnie coraz mniej czasu na odpowiedź — co dalej...
Najnowsze informacje na temat ocieplenia wskazują, że firmy najbardziej odpowiedzialne za jego wzrost — takie jak Du Pont, Royal Dutch Shell czy Exxon Mobil — są świadome wagi problemu i czynią pewne starania o wypracowanie systemowych rozwiązań, umożliwiających obniżenie skali skażenia środowiska naturalnego. Wskazuje się jednak, że koszt tych zabiegów będzie sięgał od 5 do 20 dolarów za tonę produktu w okresie do 2010 roku. Fatalnie by się stało, gdyby rachunek ekonomiczny w krótkim horyzoncie czasowym wziął górę nad obiektywną koniecznością ratowania przyszłości całego globu.
Tadeusz Gomułka jest emerytowanym ekonomistą handlu zagranicznego