Gospodarka musi wrzucić wyższy bieg

Skracanie dystansu, jaki dzieli nas od gospodarczych liderów przychodzi nam ostatnio z trudem. Pomóc może lepsze zagospodarowanie rolników.

Od początku lat 90. udział PKB Polski w PKB Niemiec wzrósł z 8 do 30 proc. obecnie, wynika z danych MFW (PKB na mieszkańca w cenach bieżących w USD). Jednak od 2010 r. sytuacja praktycznie się nie zmienia. Przypadek naszego kraju w skali światowej nie jest ewenementem. W szerszym kontekście osadzili go ekonomiści debatujący o przyszłości europejskiej gospodarki, którzy wzięli udział w międzynarodowej konferencji organizowanej przez NBP.

Zobacz więcej

Adam Glapiński, prezes NBP Marek Wiśniewski

— Doganianie [krajów Europy Zachodniej przez kraje Europy Środkowo-Wschodniej — red.] to sukces, ale utrzymanie status quo nie jest dobrym rozwiązaniem, podobnie jak bierne czekanie na zmianę — mówiła Kerstin Jorna z Komisji Europejskiej.

Od czego zacząć

Żeby zrobić krok naprzód, trzeba dobrze rozeznać się w teraźniejszości. To ważne, bo na przestrzeni ostatnich lat model gospodarczy uległ istotnym zmianom.

— Typowy model wzrostu gospodarczego dla krajów wschodzących opierał się m.in. na napływie zagranicznych inwestycji bezpośrednich, koncentracji na inwestycjach w kapitał fizyczny czy uzyskiwaniu dostępu do międzynarodowego rynku. Ale to nie są źródła wzrostu gospodarczego na przyszłość. Teraz bardziej liczą się inwestycje w edukację i kapitał ludzki. Ważny jest także wzrost mobilności wewnątrzkrajowej — mówił Hans Timmer, główny ekonomista Banku Światowego na region Europy i Azji Środkowej. W przypadku Polski recepta na dalszy rozwój jest jeszcze bardziej konkretna. Trzeba coś zrobić z rolnictwem, a dokładnie rolnikami.

— W przypadku rolnictwa Polska nie wpisała się w zmiany obserwowane w pozostałych krajach regionu. Wielu ludzi w Polsce utknęło w tym sektorze — dodał Hans Timmer.

W 2014 r. (ostatnie dane Eurostatu) w rolnictwie zatrudnionych było 11,5 proc. pracujących Polaków. Spośród krajów UE większym odsetkiem wyróżnili się jedynie Rumuni (29,4 proc.), Bułgarzy (19,4 proc.) i Grecy (12,3 proc.). Średnia unijna wyniosła 5 proc., a w Niemczech było to zaledwie 1,5 proc.

Szczęście w nieszczęściu

W przyszłości Europy istotny będzie 2020 r., w którym formalnie zakończy się obecna perspektywa finansowa. W połączeniu z brexitem, który pozbawi UE jednego z największych płatników netto, perspektywa redukcji unijnych transferów, w szczególności tych skierowanych do Polski, jest realna. W ramach budżetu na lata 2014-2020 z Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wielskich Polska dostała 8,7 mld EUR, czyli blisko 10 proc. wartości całego funduszu (więcej zgarnęli tylko Niemy i Francuzi).

Jeżeli po 2020 r. UE wyraźnie przykręci kurek z dopłatami, Polska, na czele z rolnictwem, na pewno to odczuje. Z drugiej strony, jeżeli mniejsze unijne dopłaty skłoniłyby do migracji sektorowych, a więc zachęciły rolników do poszukiwania zatrudnienia w bardziej produktywnych sektorach, może to być nie tyle zagrożenie, co szansa na lepsze wykorzystanie kapitału ludzkiego.

Status quo ze strony S&P

20 października agencja Standard&Poor's dokonała przeglądu ratingu Polski. Ocena i perspektywa nie uległy zmianie — utrzymaliśmy BBB+ z perspektywą stabilną. Ostatnio agencja podwyższyła natomiast prognozę wzrostu naszej gospodarki na ten rok — z 3,6 do 4,2 proc. r/r i przyszły — z 3,1 do 3,8 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Gospodarka musi wrzucić wyższy bieg