Gospodarka stoi na filarze firm małych i średnich

Zdzisław Owczarek
opublikowano: 2001-10-03 00:00

Zdzisław Owczarek: Gospodarka stoi na filarze firm małych i średnich

Truizmem jest twierdzenie, iż fundamentem rozwoju gospodarczego Polski jest kondycja małych i średnich przedsiębiorstw. To one są motorem wzrostu, najbardziej znaczącym wytwórcą produktu krajowego oraz największym, choć rozdrobnionym, pracodawcą.

Tymczasem, mimo zapewnień ze strony wszystkich rządów oraz wielu instytucji państwa, niewiele się robi, by ten sektor umocnić. Kolejne gabinety rządowe, które cechuje nie tyle zła wola, ile raczej brak koncepcji, słusznie promując Polskę i otwierając ją przed obcym kapitałem — zapominają o firmach krajowych, borykających się bez żadnej pomocy z naszą gospodarczą rzeczywistością. Na co dzień mają one do czynienia z politykami i urzędnikami, którzy nie potrafią się znaleźć w roli sojuszników polskiego biznesu.

W ciągu dziesięciu lat przemian nie doczekaliśmy się w Polsce stworzenia systemowych rozwiązań gospodarczych. W zamian podejmuje się pojedyncze działania, nacechowane gwałtownymi i niekonsekwentnymi zwrotami. Gospodarka staje się coraz bardziej wrażliwa na zawirowania, będące skutkiem napływu do kraju obcego kapitału. Oczywiście, że jest on bardzo potrzebny, ale — trzeba to również dostrzegać — w sposób bezlitosny wykorzystuje nasze słabości i brak doświadczenia. Rząd nieskutecznie monitoruje występujące powszechnie błędy systemu, zaś krajowy mały i średni biznes musi samodzielnie rozpoznawać sytuację, często wyważając otwarte drzwi.

Od Nowego Roku wejdzie w życie podpisana już przez prezydenta ustawa z 6 września 2001 r. o terminach zapłaty w obrocie gospodarczym. Ma ona bronić sektor małych i średnich przedsiębiorstw przed dyktatem handlowych gigantów. Intencja ustawodawcy była bardzo słuszna, ponieważ to, co ostatnio miało miejsce w rynkowej praktyce, powodowało tarapaty finansowe wielu małych podmiotów, z ich upadłością włącznie. Czy jednak wielkie, sieciowe koncerny nie znajdą sposobów — choćby narzucając dostawcom nowe warunki współpracy — na obejście ustawowych przepisów dotyczących płatności oraz na jeszcze większe wyśrubowanie i tak ogromnych kosztów marketingowych?

Kłopoty budżetu państwa to również rezultat nieotwierania się decydentów na głosy przedsiębiorców i propozycje rozwiązań. Środowiska biznesowe już dawno sygnalizowały kryzys finansów publicznych. Obciążenia podatkowe firm stały się tak duże, że nie wystarcza im środków na inwestycje. Hamulcem wzrostu stały się wysokie stopy procentowe. Małe i średnie przedsiębiorstwa przy tak wysokim oprocentowaniu, w obawie przed ciężarem kredytów, muszą rezygnować z rozwoju, a to z kolei ogranicza zdolność ich konkurowania. Wyjściem z błędnego koła byłoby obniżanie stóp w tempie minimalizującym ryzyko wzrostu inflacji, ale znacznie śmielej niż do tej pory. Konieczne jest też osiągnięcie spójności posunięć rządu i RPP. Naiwnością jest liczenie, iż gospodarka sama odzyska równowagę.

Podobnej spójności wymaga zwalczanie bezrobocia. Nic nie wskazuje na to, by przy tak często — nie po myśli pracodawców! — korygowanym kodeksie pracy sytuacja szybko zmieniła się na lepsze. Kolejne obowiązki i ciężary finansowe nakładane na pracodawców (np. zobowiązanie ich do organizowania pracy w sposób zapewniający zmniejszenie jej uciążliwości) zniechęcają do zatrudniania nowych pracowników, a ostatnio wymuszają masowe zwolnienia. Przy obecnym kształcie prawa pracy szara strefa na pewno nie zostanie zlikwidowana, a wręcz przeciwnie — jeszcze się poszerzy. Wielkim błędem jest dzisiejsze kreowanie kosztów pracy drogą administracyjną, a nie w grze sił rynkowych.

Nie wolno problemów społecznych przenosić na barki tylko prywatnych przedsiębiorców. Państwo posiada przecież obowiązek oraz instrumentarium, aby ich wspierać i motywować — choćby do ponoszenia coraz większego ryzyka i konkurowania z silniejszymi od siebie.

Zdzisław Owczarek

jest dyrektorem marketingu i rozwoju, prokurentem Inco-Veritas