Gospodarstwa domowe zaczęły oszczędzać?

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2023-01-11 20:00

Z danych GUS wynika, że część oszczędzanego dochodu znacząco wzrosła. Czyżby był to efekt podwyżek stóp procentowych?

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wysoki nominalny wzrost płac, cięcia podatków i dodatkowe transfery emerytalne sprawiły, że dochody gospodarstw domowych według ostatnich dostępnych danych były wciąż na wyraźnym plusie w ujęciu realnym. To mógł być czynnik, który pomógł jeszcze gospodarce zanotować wysoki wzrost w drugiej połowie zeszłego roku. Ale te czynniki wspierające dochody mogą powoli słabnąć. Co więcej, widać, że gospodarstwa domowe zaczęły oszczędzać i przestały finansować konsumpcję z redukcji stopy oszczędzania. To może być potencjalnie efekt wzrostu stóp procentowych, a jeżeli tak, to oznacza, że obecne stopy zaczynają już wyraźnie zachęcać do redukowania konsumpcji.

Te wszystkie dane i informacje pochodzą z tzw. rachunków sektorowych gospodarki, które publikuje GUS i które pokazują szczegółowe rozbicie przychodów, rozchodów i oszczędności sektorów gospodarki – przedsiębiorstw, gospodarstw domowych (wraz z instytucjami niekomercyjnymi działającymi na rzecz gospodarstw), banków i sektora publicznego. Dane pojawiają się z pewnym opóźnieniem, bo teraz widzimy sytuację z trzeciego kwartału 2022 r., ale jest to najbardziej szczegółowa informacja o dochodach w gospodarce. Zawiera wiele informacji, których nie widać w innych danych. Na przykład, pokazuje dochody wszystkich gospodarstw (a nie tylko pracowników w przedsiębiorstwach) i ze wszystkich źródeł (nie tylko płac).

Z danych wynika, że w trzecim kwartale dochód do dyspozycji gospodarstw domowych wzrósł aż o 22,3 proc. rok do roku. To zaskakująco wysoki wzrost i muszę przyznać, że nie wszystkie jego źródła są dla mnie jasne i zrozumiałe, więc część tez tego tekstu ma charakter spekulatywny. Dochód po uwzględnieniu inflacji wzrósł o 5,2 proc. To wciąż bardzo dużo. Dla porównania, fundusz płac w gospodarce narodowej, który znamy z publikacji kwartalnych, wzrósł w trzecim kwartale tylko o 0,3 proc. rok do roku. A zatem gospodarstwa musiały znacząco zwiększyć swoje dochody z innych źródeł (choć trzeba podkreślić, że dane o funduszu płac nie uwzględniają wszystkich pracowników).

Niektóre źródła dodatkowych dochodów są jasne. Cięcie podatków dochodowych zmniejszyło płatności podatkowe gospodarstw o 5 mld zł, czyli niecały 1 proc. w relacji do dochodów do dyspozycji – to oczywiście podniosło ich dochód. Znaczący był też wzrost transferów społecznych, głównie emerytalnych. Zwiększyły się one w ciągu roku o ponad 18 proc., czyli niemal 2 proc. w ujęciu realnym. Co ciekawe, bardzo mocno wzrosły przychody odsetkowe gospodarstw domowych, nawet po odjęciu rozchodów odsetkowych. To jest intrygujące zjawisko, którego źródła nie są dla mnie jasne. Możliwe, że GUS uwzględnił wakacje kredytowe, który obniżyły wielkość płatności odsetkowych.

Te dane są o tyle zaskakujące, że pokazują, iż bardzo wysoka inflacja jeszcze nie wywołała erozji dochodów na tyle dużej, by zredukować popyt krajowy. Ale jednocześnie widać, że taka erozja może nastąpić. Dodatkowych cięć podatków dochodowych w 2023 r. raczej nie będzie. Dodatkowych wakacji kredytowych również nie, ponad to, co było też w zeszłym roku. Dodatkowego napływu imigrantów też nie. A zatem to 2023 r. może być momentem, kiedy realne dochody znajdą się pod kreską.

Jednocześnie na ograniczanie konsumpcji wpływ może mieć rosnąca stopa oszczędzania. W trzecim kwartale oszczędności brutto wyniosły 4,2 proc. w relacji do dochodów do dyspozycji (dane po mojej korekcie sezonowej), czyli najwięcej od końca 2016 roku, nie licząc okresu pandemii, kiedy bardzo wysokie oszczędności były wymuszone przez zamknięcie gospodarki i jednoczesne wysokie transfery (ludzie utrzymali dochody, ale nie mieli ich często na co wydawać). Możliwe, że jest to pierwszy sygnał, że gospodarstwa zaczynają reagować na wysokie nominalne stopy procentowe. Ale to by też oznaczało, że postrzegają one te stopy jako atrakcyjne również w ujęciu realnym.

Jeżeli gospodarstwa faktycznie zaczęły oszczędzać (a jest to hipoteza), to byłby to argument za tym, że stopy procentowe osiągnęły już wysoki poziom i nie ma potrzeby ich wyraźnie dalej podnosić. Ale możliwe też, że oszczędności pochodzą po prostu z dodatkowego dochodu odsetkowego, a przez to nie są związane ze strumieniem dochodów przeznaczanym zwykle na konsumpcję.

Interpretacja tych danych nie może być jednoznaczna, ale kilka wniosków można wysnuć. Gospodarka wciąż była dość mocno rozgrzana w trzecim kwartale, co widać po ogromnym wzroście dochodów z pracy. Stopień rozgrzania gospodarki był podnoszony przez stymulację fiskalną. To wszystko składa się na wciąż dość wysoki popyt konsumpcyjny. Rosnąca stopa oszczędzania może sugerować, że gospodarstwa powoli reagują na wyższe stopy procentowe, choć nie jest do końca jasne źródło wzrostu tej stopy. Jednocześnie czynniki podtrzymujące wzrost dochodów mogą wkrótce osłabnąć.