- Najważniejszym wydarzeniem mijającego tygodnia była zapowiedź premiera Donalda Tuska, że "OFE nie muszą za wszelką cenę istnieć". Wygląda na to, że Viktor Orban ma w Polsce więcej fanów, niż się wydawało.

Jacek Kowalczyk, dziennikarz "Pulsu Biznesu" / fot. (Grzegorz Kawecki)
None
- Polacy są wyjątkowo dobroduszni i współczujący. Kiedy rząd Cypru do łatania dziury budżetowej chciał wykorzystać oszczędności depozytariuszy tamtejszych banków (w tym rosyjskich oligarchów), Polakom serce się krajało i płakali nad losem biednych Cypryjczyków. Ale kiedy polski rząd - zamiast ciąć bzdurne wydatki - chce zasypać dziurę w budżecie sięgając po oszczędności Polaków zgromadzone w OFE, statystyczny Kowalski jest zachwycony, a pomysłowi przyklaskuje cała opozycja. Bo wreszcie ktoś dobierze się do d... tym złodziejom-finansistom.
- Swoją drogą, OFE dały się ograć ministrowi Rostowskiemu jak dzieci. Po doświadczeniach z 2010 r. powinny wiedzieć, że będzie on tylko czekać na dogodny moment, by zmieszać OFE z błotem. Proponowanie, by emerytura była wypłacana tylko na z góry określony czas, to idealny pretekst dla Jacka Rostowskiego, by zrobić z zarządzających funduszami krwiopijców, którzy żerują na oszczędnościach polskich staruszek.
- Przeciwnicy OFE rzucą się wkrótce do ataku - że OFE kupują obligacje, że zamknięte koło, że nie stać nas na taki wynalazek itd. Ale jeśli nie jesteśmy w stanie odkładać na czarną godzinę teraz, kiedy na rynku pracy są dwa wyże demograficzne, to jakim cudem ten system emerytalny ma za kilkanaście lat przetrwać okres kryzysu demograficznego?
- Ale nie samym OFE żyła w tym tygodniu gospodarka. Rosja zaproponowała Polsce, że poprowadzi przez nasz kraj rurę. Technologia widocznie poszła w ostatnich latach do przodu, bo tym razem chcą budować tę rurę po lądzie, a nie normalnie, jak to się zwykle robi - po dnie morza.
- O co chodzi z tym całym pomysłem? Premier mówi, że pierwsze słyszy i w ogóle się nie zna, a minister skarbu tylko coś tam słyszał z mediów.
- Ministerstwo Skarbu Państwa wreszcie zdecydowało się uporządkował bałagan w wynagradzaniu prezesów państwowych spółek. Zgodnie z nowymi wytycznymi, rady nadzorcze przed ustaleniem pensji dla prezesa mają najpierw sprawdzać, ile zarabiają analogiczni menedżerowie w spółkach giełdowych. Słusznie, może wreszcie skończy się kombinowanie i zakładanie fikcyjnych spółeczek, żeby prezes mógł dorobić na boku. Szkoda tylko, że nowe zasady mają obowiązywać dopiero nowo zatrudnianych menedżerów. Byłoby ciekawie, gdyby niektórzy obecni prezesi mieli dostać obniżki.
- Grecja domaga się odszkodowania od Niemiec za straty z czasów II wojny światowej. Rząd w Atenach utajnił na razie kwotę roszczeń, ale opozycyjna partia szacuje je na 162 mld EUR. Jeśli tą samą drogą pójdą Irlandia, Portugalia i Cypr, nawet Niemcy będą potrzebowały wkrótce programu pomocowego.