GPW będzie powoli wydawać gotówkę

opublikowano: 04-11-2018, 22:00

W dniu wejścia na rynek konkurenta giełda śpi na pieniądzach. Mgliście zapowiada, co z nimi zrobi. Niektórzy sugerują, że dobrym pomysłem byłoby wałkowane od lat przejęcie całości KDPW

Na poniedziałek 5 listopada rozpoczęcie handlu polskimi akcjami z indeksu WIG20 zapowiedziała Cboe Europe. Jest to rodzaj paneuropejskiej giełdy elektronicznej, za którą stoi Chicago Board Options Exchange (Cboe), największa na świecie giełda instrumentów pochodnych. Obroty Cboe Europe stanowią 20-25 proc. całego europejskiego obrotu akcjami. Osiągnęła to dzięki niskim cenom.

Na pewno chcemy przeznaczać m.in. 60 proc. zysku na dywidendę, ale
czy to będzie w danym roku tyle, czy więcej, będziemy mogli określić znając
ostateczną wielkość inwestycji — mówi Marek Dietl, prezes GPW.
Zobacz więcej

WYPŁATY POZOSTANĄ:

Na pewno chcemy przeznaczać m.in. 60 proc. zysku na dywidendę, ale czy to będzie w danym roku tyle, czy więcej, będziemy mogli określić znając ostateczną wielkość inwestycji — mówi Marek Dietl, prezes GPW. Fot. Marek Wiśniewski

— Nie mają specjalnej oferty na polski rynek. Oferują to, co w innych krajach. Najwyższe stawki transakcyjne to 0,3 pkt. baz., a najniższe — minus 0,2 pkt. baz., co oznacza, że do niektórych zleceń w praktyce dopłacają. Standardowa stawka jaką warszawska giełda oferuje domom maklerskim, które obsługują inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych, to 3 pkt. baz., czyli 10 razy więcej niż najwyższa stawka Cboe Europe — tłumaczy specjalista z branży.

Inwestorami indywidualnymi Cboe Europe się nie przejmuje. Koncepcja biznesowa tego podmiotu sprowadza się do tego, by zarabiać na skali obrotu, a ten generują głównie instytucje. Cboe Europe płaci dom maklerski. Ale jeśli może zaoferować funduszom niższe stawki, staje się z ich punktu widzenia atrakcyjniejszy od innych brokerów. Nawet biorąc pod uwagę, że Cboe Europe ogranicza się na razie do spółek z WIG20, może odebrać zauważalną część obrotu Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW). W drugiej połowie września 2018 r. Marek Dietl, prezes GPW, przyznał że liczy się ze spadkiem obrotów akcjami o 4-12 proc. w stosunku do stanu obecnego.

— W perspektywie roku, dzięki temu MTF rynek urośnie o 10-20 proc. Łączne obroty polskimi akcjami będą większe. W tym powiększonym rynku utrzymamy 80 proc. udział — tłumaczył Marek Dietl.

Nie wszystko atrakcyjne

Nasi rozmówcy z sektora finansowego mają sprzeczne opinie na temat tego, z jaką skalą odpływu obrotów musi się liczyć GPW. Mówią zarówno o 5, jak też 40 proc. Zwracają jednak uwagę, że same stawki transakcyjne to nie wszystko. W sferze posttransakcyjnej Cboe Europe nie współpracuje bezpośrednio z KDPW. Korzysta z tzw. centralnych kontrahentów (CCP), mających agenta ds. rozrachunku w Polsce. W efekcie stawka rozrachunkowa to 6,5 EUR (28,15 zł), podczas gdy w przypadku akcji z rynku brytyjskiego tylko 0,9 GBP (4,38 zł). Zwracają też uwagę na problemy operacyjne związane z tym, że część transakcji zostałaby zrealizowana na GPW, a część na Cboe Europe. Do tego mogą prowadzić algorytmy brokerów związane z realizacją dużych zleceń w najlepszym interesie klienta.

— Mimo wszystko oferta Cboe Europe jest atrakcyjna — uważa przedstawiciel jednego domów maklerskich.

— Jak się weźmie pod uwagę wszystkie elementy, to już tak ciekawie nie wygląda — oponuje inny.

GPW też robi, co może, by zniechęcić swoich klientów do nowej platformy. Podniosła np. opłaty za wykorzystanie danych rynkowych do handlu na innych rynkach. W praktyce jest to uderzenie w domy maklerskie, które chciałyby pełnić funkcję animatora na nowej platformie. Animator zapewnia płynność notowanych instrumentów, niezależnie od rzeczywistego popytu i podaży. Innymi słowy, rzeczywistyinwestor ma partnera do zawarcia transakcji, nawet gdyby był jedynym na rynku. Zwłaszcza w początkowej fazie ekspansji Cboe Europe na polski rynek może to być nie bez znaczenia. Nawet najniższe stawki opłat są nic nie warte, jeśli nie będzie z kim handlować.

— Z drugiej strony jest kilku globalnych graczy, będących tzw. zdalnymi członkami GPW, którzy handlując między sobą, są prawdopodobnie w stanie zapewnić płynność niezbędną do handlu polskimi akcjami na nowej platformie. Nawet jeśli przesuną tam 10-15 proc. obrotów na spółkach z indeksu WIG20, to inni będą musieli się podłączyć, by nie stracić możliwości zawierania transakcji po niższych kosztach — tłumaczy osoba związana z branżą maklerską.

Pieniądze czekają

Trudno też stwierdzić, czy GPW nie wykona jakichś dodatkowych ruchów w celu obrony swojej pozycji. Na koniec września miała w bilansie niemal 450 mln zł gotówki i jej ekwiwalentów. Choć sama emituje obligacje, kupiła przy tym papiery dłużne innych podmiotów za 100 mln zł. Nazw emitentów nie ujawnia.

— Emitować dług powinno się wtedy, gdy można uzyskać dobre warunki, a nie wtedy, gdy firma potrzebuje pieniędzy — zaznacza Jacek Fotek, wiceprezes GPW.

Zarząd GPW dość mgliście zapowiada przy tym, że pieniądze może wydawać na to, co określa „inicjatywami strategicznymi”. W zaktualizowanej latem 2018 r. strategii znalazły się 24 takie inicjatywy. Ujawnionych zostało jednak tylko 14. Rada Giełdy zatwierdziła wydanie 22 mln zł już w 2018 r., ale zarząd przyznaje, że tyle nie wyda.

— Nasze potrzeby kapitałowe będą rosły. To nie jest tak, że raz wydamy 100 mln zł. Będziemy wydawać pieniądze stopniowo, ale nasze zapotrzebowanie na gotówkę będzie rosło. Mamy dosyć konkretne plany na wykorzystanie tych pieniędzy w naszym podstawowym biznesie. Ucieczka do przodu jest potrzebna, wypłacanie pieniędzy to nie jest rozwiązanie, które spółkę pchnie do przodu, musimy otworzyć się na nowe źródła przychodów, a to wymaga pieniędzy — mówi Marek Dietl, prezes GPW.

— Zamiast pozycją bilansową środki pieniężne i ich ekwiwalenty wolę operować gotówką netto. Tej jest 190 mln zł. Giełda nie ma pomysłu, na co te pieniądze wydać. To ogromna nieefektywność tej spółki, ale tak jest od lat. Przedstawione inicjatywy strategiczne absolutnie nie są w stanie zagospodarować takich pieniędzy. Jedyny pomysł, który byłby sensowny, to przejęcie całości KDPW i integracja pionowa infrastruktury rynku kapitałowego. Tak się dzieje na świecie, ale u nas od lat nie ma woli politycznej, by coś takiego przeprowadzić — komentuje Łukasz Jańczak.

GPW ma jedną trzecią KDPW, reszta należy do NBP i skarbu państwa, który mając 35 proc. akcji GPW dysponuje 52 proc. głosów na walnym zgromadzeniu.

— Nie znam się na kwestiach formalnych, ale jesteśmy w Unii Europejskiej. Można szukać proceduralnych kruczków, próbować sypać piach w tryby konkurenta przez przejęcie KDPW, ale wydaje mi się, że niewiele to zmieni sytuację — dodaje Dariusz Górski z Santander Bank Polska.

2,20 zł Taką dywidendę z zysku za 2017 r. wypłaciła GPW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / GPW będzie powoli wydawać gotówkę