Indeks największych spółek WIG 20 coraz odważniej penetruje psychologiczną strefę wsparcia (1285 – 1,3 tys. punktów). Obecnie najważniejszą kwestią jest czy zdoła przekroczyć poziom dolnego ograniczenia. Realizacja spadkowego scenariusza zgodnie z oczekiwaniami rynku powinna spowodować wygenerowanie silnego impulsu spadkowego. W pierwszej godzinie notowań WIG 20 spada pod ciężarem Pekao i TPSA. Zadowalające wyniki banku i podtrzymanie tegorocznej prognozy pomogły na zamknięciu wczorajszej sesji. Być może inwestorzy, dla których Pekao jest niekwestionowanym faworytem, obudzą się po południu. TPSA zniżkuje pod wpływem niepokoju wywołanego dokapitalizowaniem państwowych banków akcjami operatora. Lepiej prezentują się firmy surowcowe: KGHM, który zaprezentował poprawę zysku netto po pierwszym kwartale oraz PKN, który oparł się spadkom cen ropy. Z resztą światowe wydarzenia nie powinny mieć większego wpływu na GPW. Na zachodnich rynkach inwestorzy wyczekiwać będą na wypowiedź szefa Fed Alana Greenspana. Z mniejszych spółek słabo na początku notować zaprezentowały się Jutrzenka i LG Petro. Spadek kursu cukierniczej spółki może mieć związek z oczekiwaniami na kwartalne wyniki. Z kolei wycena banku spadkiem zareagowała na informacje o przejęciu przez Bank Nordea. Oceniając szansę strony popytowej według jej zachowania na poprzednich sesjach Wskaźnik blue chipów powinien pozostać w newralgicznej strefie. Czy tak będzie przekonamy się z upływem sesji. Duże znaczenie powinien mieć poziom obrotów, który odzwierciedli poziom determinacji jednej ze stron. Podstawowe pytanie jakie nasuwa się przed sesją to czy może dzisiaj dojdzie do ruchu rozstrzygającego o przyszłości koniunktury na GPW. Dotychczasowych prób zarówno popytu jak i podaży w dążeniu o przejęcie kontroli nad rynkiem nie można traktować poważnie. Jednak trzeba zauważyć, że utrzymująca się od długiego czasu śpiączka sprzyja powolnemu osuwaniu się indeksów na południe. W efekcie na wczorajszej sesji indeks największych spółek WIG 20 znalazł się na najniższym poziomie w tym roku. Mimo to wciąż daleko do decydującego kroku ku przepaści. Strefa 1285 – 1,3 tys. punktów na indeksie blue chipów jest „zaciekle” broniona przez stronę popytową. Ten upór najlepiej było widać na zamknięciu wczorajszej sesji. Dwudziestka powróciła powyżej 1,3 tys. punktów rzutem na taśmę dzięki głównie zwyżce Pekao. Stan rynku najlepiej odzwierciedlają argumenty jakie powtarzane są przy okazji oceny szans realizacji scenariusza wzrostowego. Praktycznie jedynym „atutem” rynku jest jego malejąca płynność. Przy zaangażowaniu większego kapitału nie będzie trudno pociągnąć go góry. Tylko że nie ma chętnych do kupna papierów. Analitycy powtarzają, że poziom zaangażowania funduszy emerytalnych na GPW na tle historycznym jest bardzo wysoki, inwestorzy zagraniczni omijają polskie akcje szerokim łukiem. Jednocześnie nie oznacza to załamania indeksów. OFE wykorzystują każdą przecenę do akumulacji lepiej czując się w roli stabilizatora rynku niż koła napędowego. Utrzymywanie się takiego stanu grozi w najgorszym wypadku powolnym osuwaniem się rynku. SG