Koszty jakości zależą od kwalifikacji zarządu
Na wdrożeniu systemu zarządzania zarabiają także klienci
W Polsce łatwiej i taniej jest wdrożyć system zarządzania jakością w młodych spółkach. Rodzaj branży raczej nie wpływa na koszty tego procesu. Cena wdrożenia systemu zgodnego z ISO 9000 zależy głównie od poziomu świadomości pracowników.
Zdaniem Piotra Gockiego, prezesa TWOLSCH Consulting Group, firma, która zaczyna myśleć o certyfikacie, powinna sobie zadać cztery pytania: Po co wdrażamy system zarządzania jakością? Ile nas to będzie kosztowało? Jak to wdrożyć? I ile nas będzie kosztowała rezygnacja z certyfikatu?
— Jeżeli na te pytania zarząd spółki potrafi sobie odpowiedzieć, to już połowa sukcesu — dodaje.
Ryszard Jaskólski, prezes zarządu RBG Polska, twierdzi, że całość kosztów wdrożenia osadza się w podejściu firmy do systemu. Jeżeli do tego procesu jest desygnowana tylko jedna osoba, tzw. pełnomocnik ds. jakości, wtedy koszty są bardzo wysokie. Nakłady są mniejsze wtedy, gdy weźmie się za to cały zarząd. Jego członkowie pytają bowiem konsultanta: komu i jakie szkolenia są potrzebne?
— Nie mydlmy sobie oczu tym, że wszyscy w firmie muszą zmienić mentalność. Pracownikom należy przede wszystkim wyeksponować przyszłe korzyści, wynikające z posiadania np. ISO — poucza Ryszard Jaskólski.
Młodzi i doświadczeni
Za stosunkowo niewielkie pieniądze można wdrożyć system w firmie istniejącej od kilku lat. W firmach młodych pracują zazwyczaj ludzie młodzi, którzy łatwiej uczą się nowych zasad. W skostniałych wdrożenie jest dużo droższe, a w 9 przypadkach na 10 uzyskanie certyfikatu jest sztuką dla sztuki.
— W tzw. firmach z historią personel często boi się zmian, kojarząc je ze zwolnieniami czy obniżką zarobków — opowiada prezes TWOLSCH Consulting Group.
Duży wpływ na koszty wdrożenia systemu zarządzania jakością mają też konsultanci. To przecież oni w dużej mierze decydują o jego kształcie i zawartości dokumentacji systemowej. Za to biorą konkretne pieniądze. Jak twierdzi Ryszard Jaskólski, na naszym rynku pojawili się ostatnio konsultanci, zwani na zachodzie One Man Band, którzy sprawili, że spadły ceny tego typu usług.
— Zwykle są to byli pełnomocnicy ds. jakości z polskich firm, w których systemy funkcjonują już co najmniej po kilka lat. Odeszli z nich, szukając własnej tożsamości. Usługi tych pojedynczych graczy nie są drogie. Ale w tym przypadku sprawdza się zasada: małe pieniądze — mierny wynik — zapewnia prezes RBG Polska.
Zarabiają wszyscy
Wysokość kosztów wdrożenia SZJ zgodnego z ISO 9000 zwykle różnicuje się często ze względu na zakres działalności firmy i jej wielkość. Rzadziej ma na to wpływ branża, w której dany podmiot działa. To samo można powiedzieć o wpływie uzyskania certyfikatu jakości na strukturę funkcjonowania firmy. Liczy się tutaj przede wszystkim zrozumienie istoty jakości wśród pracowników firmy. Jeżeli ją rozumieją, wówczas w spółce, która uzyskała ISO, spadają koszty wdrożenia i dość szybko się amortyzują.
— Klient zyskuje pewność, że opisanie usług instrukcjami minimalizuje ryzyko wystąpienia błędów i umożliwia powtarzalność procesów. System wymusza na jego uczestnikach przewidywanie potencjalnych źródeł nieprawidłowości i prowadzenie działań zapobiegawczych, eliminujących je jeszcze przed zaistnieniem. Kilka razy w roku jest on poddawany przeglądom, mającym na celu sprawdzenie jego efektywności. Zapewniają one ciągłą aktualizację procesów i możliwość dostosowania się do rosnących i zmiennych wymagań klientów — podkreśla Joanna Lubińska, doradca zarządu ds. marketingu i reklamy Hellmann Moritz International Forwarders.
Wojciech Surmacz
[email protected] tel. (022) 611-62-38