Po poniedziałkowej sesji na GPW nie można wyciągać żadnych wniosków. Notowania były nudne, a zaledwie 100-mln obroty najlepiej wyrażają opinię inwestorów o pomyśle organizowania sesji w środku długiego weekendu.
Na poprzedniej sesji indeksy zanotowały małe wzrosty, ale była to kwestia niemal zerowej podaży niż zwiększonego popytu. Można się spodziewać, że ten ostatni pojawi się ponownie w środę wraz z inwestorami powracającymi na parkiet z dłuższego wypoczynku. Może to wywołać lekkie wzrosty, ale na spektakularne ruchy nie ma raczej co liczyć.
Wtorek był trzecim dniem z rzędu spadków na Wall Street. Tempo przeceny jest powolne i wynika bardziej z natury korekty technicznej niż masowej realizacji zysków. O umiarkowanej chęci do pozbywania się akcji (mimo opinii o znacznym ich przewartościowaniu) świadczą niskie obroty na Wall Street. Rynek czeka na czwartkowe dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, bilansie handlowym, a także piątkowe informacje o cenach produkcji i sprzedaży detalicznej.
Wtorkowym spadkom za oceanem przewodziły spółki technologiczne. Może to być impulsem dla graczy w Warszawie do adekwatnej realizacji zysków z akcji naszych firm IT. Spośród subindeksów sektorowych od początku listopada tylko WIG-Telekomunikacji i WIG-Informatyka zanotowały wzrosty.
Dziś nie ukażą się żadne istotne dane makroekonomiczne, zarówno w Polsce, jak i na Zachodzie. Stąd nie należy się spodziewać fajerwerków w giełdowych notowaniach. Większą uwagę warto jednak skierować na akcje Pekao SA i BZ WBK, które w czwartek podadzą wyniki kwartalne, na KGHM, dla którego DI BRE Banku podniosło cenę docelową do 27 zł, oraz na Stalexport, który w poniedziałek zanotował największy obrót w swej giełdowej karierze. Ponad 1,5-proc. wzrost z poniedziałku ma szansę znaleźć kontynuację także na dzisiejszej sesji, ponieważ inwestorzy oczekują, że tegoroczne wyniki będą lepszych od prognoz zarządu.