GPW ma małe szanse na odrobienie strat
Analitycy zalecają ostrożność w inwestowaniu. Inwestorzy coraz częściej mówią o bessie
Od kilku dni inwestorzy z warszawskiego parkietu zadają sobie pytanie: czy to, co się dzieje na GPW, to chwilowa niemoc giełdy czy początek bessy. Tym razem analitycy, jak tylko potrafią, odżegnują się od prognoz. Jest nieciekawie. Może być gorzej.
Z kilku negatywnych czynników, które wpływają na sytuację warszawskiego parkietu, w najbliższym czasie można się spodziewać się poprawy najwyżej dwóch — sytuacji w Turcji i na amerykańskich rynkach akcji.
To, co dzieje się dziś na rynku tureckim, tylko z pozoru ma niewiele wspólnego z wartością polskich indeksów giełdowych. Jest jednak inaczej z powodu wspólnej przynależności do rynków rozwijających się.
W przypadku większych kłopotów, głównie na tle walutowym, w którymkolwiek z emerging markets, inwestorzy z krajów rozwiniętych automatycznie redukują poziom zaangażowania swoich kapitałów we wszystkich tego typu krajach.
Tureckie rozstrzygnięcia
Wczoraj po raz pierwszy uwolniono turecką walutę — lirę. To powinno dać wskazówkę do przyszłej wartości tej waluty i przynieść uspokojenie na tamtym rynku walutowym. W przyszłym tygodniu Turcję odwiedzi także misja Międzynarodowego Funduszu Walutowego, która ma ustalić plan poprawy sytuacji na tamtym rynku.
— Myślę, że zamiast słowa „kryzys” dla zobrazowania sytuacji na tamtejszym rynku bardziej odpowiednie byłoby słowo „utrata zaufania” dla dotychczasowego planu stabilizacyjnego — uważa Marcin Mróz, ekonomista Wood & Company.
Nieciekawe makro
Z kolei w Polsce, mimo wzrostu produkcji przemysłowej, poprawa w rodzimej gospodarce jest tylko pozorna.
— Produkcja przemysłowa w okresie styczeń 2000 — styczeń 2001 wzrosła, ale na ten wzrost należy również spojrzeć z innej strony — dodaje Marcin Mróz.
Jeżeli porównać z kolei produkcję przemysłową grudzień 2000 — styczeń 2001, to okaże się, że nastąpił jej spadek, większy nawet niż pokazują to statystyki. W grudniu było bowiem dużo mniej dni roboczych.
— Utrzymuje się niska inflacja i wydaje się, że w najbliższym czasie nie czeka nas wzrost cen konsumpcyjnych. Jest kilka powodów, jednym z nich jest spadek cen ropy, kolejnym jest niski popyt wewnętrzny. Przy niskim popycie na pewno nie ma presji na podwyżki. Natomiast w takich warunkach może wzrosnąć i tak już wysokie bezrobocie, bowiem najszybszym sposobem na pozbycie się kosztów jest ucięcie etatów. W kontekście obniżenia stóp procentowych odradzałbym przesadny optymizm co do wiary w dużą obniżkę. RPP podejmując decyzje patrzy w przyszłość. A w niej w dalszym ciągu niepewne są ceny ropy, które mogą wzrosnąć przy eskalacji konfliktów w państwach arabskich. Dodatkowo niewiadomą pozostaje również poziom cen żywności. Dlatego myślę, że RPP może zdecydować się na ucięcie najwyżej 2 proc. — sugeruje Marcin Mróz.
Takie rozwiązanie raczej na pewno nie spowoduje euforii na polskim rynku.
Zagadkowy Nasdaq
Wciąż rozbieżne są opinie co do zachowania się w najbliższej przyszłości amerykańskiego rynku Nasdaq. Ponieważ posiada on silną dodatnią korelację z polską giełdą, oczy polskich inwestorów zwrócone są za Atlantyk. A tam, po ostatnim pojawieniu się czynników proinflacyjnych, coraz bardziej maleje prawdopodobieństwo kolejnych obniżek stóp procentowych.
— Rynek liczył na kolejne obniżki, stąd jego nerwowa reakcja i spadek wartości głównych indeksów. Dodatkowo niektóre spółki mają chyba wciąż za dobre notowania u analityków. Konfrontacja ich oczekiwań z rzeczywistymi zyskami niektórych spółek może przynieść dalsza deprecjacja indeksu. Z drugiej strony obecny poziom stóp procentowych może spowodować szybkie wyjście z recesji, a w drugim półroczu pozwolić firmom amerykańskim na istotną poprawę ich wyników, co pozwoli z kolei sprostać wymaganiom analityków — uważa Grzegorz Sawicki, doradca inwestycyjny Union Investment.
Podstawowe wskaźniki otaczające rynek warszawski i mające wpływ na kształtowanie się wartości są naprawdę dużą niewiadomą. W takiej sytuacji wszyscy ci, którzy zdecydują się zainwestować na GPW, muszą po prostu założyć się z rynkiem. Optymiści, zajmujący długie pozycje, muszą wierzyć w niższe ceny ropy i żywności, w malejący deficyt i to, że obecne bezrobocie ma charakter cykliczny. Co więcej, muszą być przekonani o wyjściu gospodarki amerykańskiej z recesji na zasadzie litery V i większych zyskach amerykańskich spółek. Pesymiści, którzy chcą jednak zostać na GPW, powinni po prostu zająć pozycje krótkie, których na warszawskiej giełdzie pojawia się ostatnio coraz więcej.