W najbliższych tygodniach większość akcji, a co za tym idzie i indeksów, może odnotowywać dalsze spadki — uważa Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management. Ich skala nie powinna być jednak duża. Przede wszystkim do kupowania akcji nie będą zachęcać słabe fundamenty gospodarcze. Co gorsze, rynek nie liczy już na ich szybką poprawę. Tymczasem jeszcze kilka miesięcy temu dość powszechne były prognozy mówiące o ożywieniu w krajowej gospodarce w drugiej połowie 2002 r. Dziś już mało kto ma złudzenia, że nastąpi to jeszcze przed nowym rokiem.
— Ze względu na utrzymującą się stagnację trudno oczekiwać, aby ożywienie gospodarcze nastąpiło w Polsce wcześniej niż w 2003 r. W tej sytuacji pozostaje jedynie mieć nadzieję, że jesteśmy blisko dna cyklu koniunkturalnego, po wystąpieniu którego zanotujemy wzrost. Z drugiej jednak strony na razie nie widać specjalnych przesłanek fundamentalnych mogących skłaniać do takich przypuszczeń — mówi Sławomir Gajewski.
Jednym z objawów złej kondycji krajowej gospodarki będą wyniki finansowe firm za II kwartał, które niebawem zaczną publikować spółki giełdowe. W większości przedsiębiorstw mogą one okazać się gorsze niż w analogicznym okresie 2001 r. Główną przyczyną nie najlepszej kondycji finansowej firm jest właśnie stagnacja i będące jej rezultatem zatory płatnicze oraz utrata płynności przez wiele jednostek gospodarczych. Część przedsiębiorstw, zwłaszcza słabszych, musi w takiej sytuacji zbankrutować, co niewątpliwie nie poprawi wyników ich kredytodawców, dostawców i odbiorców.
Na tym jednak gama zagrożeń wcale się nie kończy.
— Wyniki finansowe spółek publicznych za II kwartał mogą być gorsze m.in. z powodu tworzenia rezerw na ryzyka, będące następstwem sytuacji makroekonomicznej kraju. Do takich działań mogą skłaniać zarządy sugestie i rady zgłaszane przez audytorów i analityków — twierdzi Sławomir Gajewski.
O sytuacji warszawskiej giełdy, niemal od jej powstania, w większości decydują banki. Dziś do branży tej należy prawie połowa kapitalizacji całego rynku. Tymczasem ostatnich kilka tygodni zaowocowało gwałtownymi przecenami. Na wartości straciły m.in. najbardziej płynne i największe banki, co niejednokrotnie przyczyniało się do pogorszenia nastrojów i wyprzedaży na całym parkiecie. Spory wpływ na postrzeganie branży miał upadek Stoczni Szczecińskiej i będące jego następstwem straty na udzielonych kredytach. W tym czasie pojawiło się również niebezpieczeństwo upadłości banków cukrowniczych. Inwestorzy zdali sobie wówczas sprawę, że spowolnienie gospodarcze nie omija żadnego sektora, a upadek Stoczni Szczecińskiej może być tylko początkiem serii plajt, czyli wystąpienia efektu domina.
— Mimo dużych spadków, akcje banków prawdopodobnie będą jeszcze ulegać przecenie. Z jednej strony instytucje te muszą tworzyć duże rezerwy ze względu na pogarszającą się jakość portfela kredytowego, a z drugiej nie będą zyskiwały w pierwszej fazie ożywienia — mówi doradca inwestycyjny CS AM.
Zła kondycja gospodarcza kraju oraz pogarszające się wyniki przedsiębiorstw zniechęcają do kupowania akcji. Do tego trzeba dodać okres wakacyjny. Należy zatem przypuszczać, że obroty nadal będą małe, a trend spadkowy utrzyma się przynajmniej do początku jesieni. Główne indeksy nie powinny jednak pobić antyrekordów, wyznaczonych we wrześniu 2001 r. Przed „zdobyciem” przez WIG 20 nowego minimum na poziomie poniżej 1 tys. punktów powinny uchronić rynek działania OFE. Mimo mniejszej skłonności funduszy emerytalnych do kupowania akcji, to dzięki nim dotychczas GPW zachowywała się relatywnie lepiej niż główne parkiety amerykańskie i europejskie.
— W tym roku WIG 20 nie powinien spaść do poziom wyznaczonego we wrześniu. Może się tak jednak stać, gdy w gospodarce utrzyma się stagnacja, gdy spadnie zaufanie do sektora bankowego lub przy dalszym istotnym pogorszeniu wyników finansowych spółek — uważa Sławomir Gajewski.
Trend spadkowy na warszawskim parkiecie powinien jednak zostać wyhamowany we wrześniu lub październiku. Przede wszystkim poprawą wyceny posiadanych portfeli powinny być zainteresowane fundusze emerytalne. Ich działania były zresztą widoczne już wcześniej. To w głównej mierze dzięki nim rynek rósł od października 2001 r. aż do lutego tego roku. Poza OFE, pozytywny wpływ na giełdę powinny mieć prognozy analityków oraz inwestorów.
— Koniec roku zazwyczaj skłania inwestorów do wybiegania z ocenami w przyszłość. Ze względu na pozytywny wpływ niskich stóp procentowych na rynek oraz oczekiwany wzrost gospodarczy, na parkiecie powinna nastąpić poprawa nastrojów. Wcześniej GPW musi jednak osiągnąć dno. Dopiero po jego wystąpieniu będzie można mówić o trwałym odbiciu — podkreśla specjalista CS AM.