GPW nadal sparaliżowana strachem

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-06-11 10:52

Po wczorajszej masowej ucieczce rynku warszawscy inwestorzy ani myślą ponownie nadstawiać karku i narażać się na przykre doznania. Musi upłynąć trochę czasu, zanim ochłoną i odzyskają zdolność chłodnej analizy sytuacji. Na razie pochowali się w mysich dziurach i bojkotują handel, co widać po żenująco niskich obrotach, które osiągnęły dopiero wartość 170 mln. zł.

W takiej sytuacji nie sposób spodziewać się dzisiaj przełomu na GPW. Rachityczny handel na poziomie wczorajszego zamknięcia może w najlepszym razie zakończyć się symbolicznym wzrostem lub zachowaniem status quo. A niestety przy najmniejszym chłodnym powiewie z zagranicy poziom 2700 pkt. na Wig20 może być zagrożony.

Jak dotąd europejskie rynki są na szczęście spokojne, nie mając powodów ani do wyraźnego odbicia, ani do wyprzedaży. Na rynku walutowym i surowcowym trwa konsolidacja po wczorajszych dużych ruchach cenowych. Dolar minimalnie traci, a w tym samym stopniu zyskuje ropa. Na razie ujemna korelacja między tymi aktywami jest niemal idealna.

W Europie po pięciu dniach spadków część strat odrabiają banki, a sektor finansowy notuje największy podskok. Atmosferę poprawiła informacja z Royal Bank of Scotland, że bank nie przewiduje wzrostu wartości odpisów w porównaniu z tymi zapowiedzianymi pod koniec kwietnia. Pomaga także podniesienie rekomendacji dla banku hipotecznego HBOS przez analityków UBS. Poprawa notowań spółek finansowych połączona z korektą ceny ropy utrzymuje rynki w równowadze.

Za granicą stabilizacja przebiega od rana na nieznacznych plusach, ale w Warszawie konsolidacja  zaczęła się  nieco poniżej wczorajszych poziomów zamknięcia. Pozbawiony steru rynek spokojnie dryfuje i wygląda na to, że jego pokład opuszczają właśnie niedobitki z wczorajszego pogromu. Kiedy w końcu pozbędą się akcji, obraz rynku może się poprawić. Na razie widać nieśmiałe próby podniesienia Wig20, ale na szerokim rynku nadal dominuje czerwień. Kolejny debiutant – Pozbud, pechowo zaczął giełdową karierę, tracąc na otwarciu 7,5 proc.

Pewną nadzieję może budzić fakt, że tak duże spółki jak Pekao, KGHM, PKO BP, PKN i TP są nad kreską, ciągnąc w górę zmaltretowany indeks blue chipów. Przy dzisiejszej aktywności podniesienie ich kursów nie jest trudną sztuką. Na minusie są niemal wyłącznie firmy o mniejszej kapitalizacji, widać więc wyraźnie, że jeśli popyt odważy się na większą akcję, skupi się na walorach 5-6 gigantów rynku.

Amerykańskie kontrakty sugerują wzrost indeksu DJI o kilkanaście punktów, nieco powyżej poziomu 12 300 pkt. i to na razie wystarcza do utrzymania ostrożnego optymizmu w Europie. Dzisiaj w USA zostaną opublikowane dane o deficycie budżetu, ale ważniejszy będzie chyba raport o stanie zapasów paliw, ogłaszany co tydzień o godz. 16.30. Ubogi kalendarz informacyjny zapowiada niestety nudną sesję. Pozostaje zatem obserwować, czy niechęć do akcji osiągnęła już w Warszawie ekstremum umożliwiające w sprzyjających warunkach poważniejsze odbicie.