GPW nie radzi sobie z podażą

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-05-21 14:55

Ustanowiony przed południem cenowy rekord wszechczasów na rynku ropy zrobił swoje, czyli sprowokował falę podaży na europejskich giełdach. Poza bogatymi w spółki paliwowe indeksami rynków w Rosji i Norwegii spadki nie ominęły żadnego zakątka kontynentu.  

Szczyt na rynku ropy był wyraźnie powiązany z ustanowieniem dziennego maksimum przez kurs EUR/USD. Po jego nieznacznym spadku również notowania surowca poddały się niewielkiej korekcie, ale ten miecz Damoklesa cały czas wisi nad rynkami i niewykluczone, że do końca dnia spadki powrócą z nową siłą.

Dobrych chęci nie starczyło na GPW na długo i Wig20 poddał się, schodząc poniżej wyznaczonego przez 45-sesyjną średnią wsparcia. Teraz bykom pozostaje walka o utrzymanie linii 2900 pkt. Siła podaży jest na szczęście niewielka – obroty dopiero teraz pokonały próg 500 mln. zł., więc dramatu nie ma. Opublikowane o godz. 14.00 przez GUS dane makroekonomiczne nie wpłynęły na notowania, gdyż okazały się bardzo zbliżone do prognoz.

Liderem giełdowej tabeli nadal jest Bioton, który opiera się spadkowej tendencji i zyskuje ponad 6 proc. Liczba spółek rosnących wyraźnie jednak zmalała i może niepokoić dość znaczna takich znaczących graczy jak TP i Pekao, które tracą ponad 2 proc. Do zakończenia sesji warszawscy inwestorzy nie poznają niestety kluczowych dla przebiegu sesji w USA danych o poziomie zapasów paliw, co biorąc pod uwagę jutrzejszą przerwę podwyższy ryzyko inwestycyjne. Trudno zatem spodziewać się wzrostu obrotów w końcowej fazie notowań.

Mimo spadków Europie i wyczynów ropy amerykańskie kontrakty indeksowe nie zdradzają objawów większego niepokoju za oceanem. Ich notowania nieco się obniżyły w porównaniu do porannego poziomu, ale zapowiadają raczej płaskie otwarcie niż spadki. Inwestorzy mają jeszcze nadzieję, że wzrosty na rynku ropy dobiegają końca i nie zdążą przełożyć się na wzrost cen detalicznych, co podminowałoby wiarę w spokojne wychodzenie gospodarki z kryzysu w drugiej połowie roku.

 Próba odbicia może zatem nastąpić, szczególnie jeśli dane z 16.30 okażą się pomyślne. Rynek boi się nie tyle spadku zapasów surowej ropy – jej dostawy z krajów OPEC rosną, ile obniżenia zasobu produktów rafinowanych. Właśnie niedoinwestowane od lat rafinerie są najsłabszym ogniwem paliwowego łańcucha. Oczekiwania są niskie, więc jeśli dane okażą się lepsze od prognoz, może nastąpić odreagowanie, biorąc pod uwagę tempo wzrostu ceny surowca w ostatnich dniach. Ryzyko zajęcia pozycji przed publikacją jest jednak duże, tym bardziej że o godz. 20.00 inwestorzy otrzymają sprawozdanie z ostatniego posiedzenia Fed.