GPW: Po dobrym otwarciu nadeszło osłabienie

Artur Szymański
opublikowano: 2004-05-11 11:26

Sytuacja na giełdzie zmienia się jak w kalejdoskopie. Nastroje są mocno zróżnicowane, czego widocznym efektem jest rozchwianie indeksów. Warszawski rynek naśladuje zachowanie indeksów w Eurolandzie z tą tylko różnicą, że nasz parkiet jest sporo słabszy.

Sesja zaczęła się wzrostem, bo rynki Europy Zachodniej odrabiają dziś część strat z poniedziałku. Wkrótce po otwarciu WIG20 naruszył opór 1665 pkt, ale nie doszło do przekonującego przebicia. Nie pozwoliły na to giełdy zachodnie, które akurat wtedy zaczęły słabnąć.

Niepowodzenie przy oporze zniechęciło graczy i WIG20 dynamicznie spadł 10 pkt poniżej wczorajszego dołka na 1650 pkt. Spadkowi towarzyszył wzrost aktywności handlujących. Przy wsparciu doszło do wyhamowania, a następnie do odbicia znów w ślad za giełdami zachodnioeuropejskimi.

Rynkiem rządzą nastroje, inwestorzy pilnie śledzą zachowanie się indeksów amerykańskich i zachodnioeuropejskich. Nie inaczej jest dziś. Na dobrą sprawę nie ma poważnych „krajowych” powodów fundamentalnych do sprzedaży akcji. Polityka zeszła na dalszy plan, spadki zawdzięczamy obawom rynków zagranicznym o podwyżki stóp procentowych w USA, schłodzenia chińskiej gospodarki i wysokiej ceny ropy naftowej.

Pokonanie na poniedziałkowej sesji w Warszawie kilku wsparć i otwarta luka bessy jest oznaką słabości obozu byków. Teoretycznie więc kolejne sesje zapowiadają się na spadkowe. Dotychczasowy przebieg notowań udowadnia, że i dalszy przebieg notowań zależeć będzie od zagranicy.

Z największych spółek kiepsko radzą sobie wczorajsi spadkowicze – PKN Orlen i BACA. Reszta banków też jest słaba – najmocniej w dół idą notowania BRE Banku, Pekao. Na małych plusach utrzymują się natomiast BPH i BZ WBK. Przecena nie ominęła jedynej spółki z WIG20, która wczoraj nie potaniała, czyli Orbisu. Nieźle trzyma się KGHM, któremu pomogła wzrostowa korekta ceny miedzi.