Popołudniowa część sesji nie przynosi zmiany sytuacji na rynku. W dalszym ciągu przeważają niewielkie spadki. Zdecydowana większość spółek z indeksu WIG 20 zniżkuje. Przecenie towarzyszy jednak minimalna aktywność handlujących. Jedynie na walorach Telekomunikacji Polskiej obroty przekroczyły 4 mln zł. Warszawska giełda reaguje marazmem na silną przecenę na parkietach europejskich, gdzie inwestorzy zaczynają coraz bardziej obawiać się, że konflikt w Iraku będzie przeciągał się w czasie. Dodatkowo negatywny wpływ na sytuację mają nieoczekiwanie złe dane makro Rodzimy rynek może być relatywnie silniejszy po przygniatającym zwycięstwie euroentuzjastów w referendum akcesyjnym do UE na Słowenii. Wcześniej zgoda społeczeństwa Malty na wejście do Wspólnoty przyczyniło się do silnej zwyżki na sesji 10 marca. GPW nie uczestniczyła również w silnych zwyżkach na świecie w przededniu wkroczenia wojsk amerykańskich do Iraku. Indeks WIG 20 traci około 0,5 proc. Niewielkie minusy notują TPSA i PKN Orlen, w przypadku którego wycenie nie pomaga informacyjne zamieszanie w sprawie prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Pomimo zwyżki na otwarciu, pogorszeniu koniunktury nie oparło się Pekao. Pozostałe banki również przyczyniają się utrzymania przewagi przez stronę podażowej. Korektę ostatnich mocnych wzrostów notuje sektor informatyczny. Już blisko 2 proc. zniżkuje bohater ubiegłego tygodnia Softbank. Pozytywnie wyróżnia się natomiast Optimus. Wygląda na to że inwestorzy doceniają efekty restrukturyzacji spółki. Piątkowa sesja przyniosła sporo satysfakcji posiadaczom akcji. Indeks największych spółek przekroczył pierwszy istotniejszy opór na poziomie 1120 pkt. Gracze mogą liczyć na kontynuację ruchu w pobliże 1140 pkt. jeszcze bardziej optymistyczna atmosfera panowała na kontraktach terminowych. Czerwcowa seria futures na WIG 20 przekroczyła górny poziom kilkumiesięcznej konsolidacji (1135 pkt). Wybicie daje teoretyczne szanse na dalszy wzrost nawet w okolice 1190 pkt. Szanse na wzrosty zależą obecnie przede wszystkim od sytuacji w Iraku. Pierwsze komentarze specjalistów wskazują, że na rynkach zaczynają przeważać obawy, że wojna nie będzie błyskawiczna, jak wcześniej powszechnie oczekiwano. Kłopoty z dalszym wzrostem powinny mieć zachodnie giełdy, które jeszcze przed wybuchem konfliktu dyskontowały jego spektakularne zakończenie. Informacje o problemach w postępach kampanii powinny więc być silnymi impulsami dla podaży. SG