Kolejna sesja na warszawskiej giełdzie upłynęła pod znakiem głębokiego marazmu. Handel na rynku akcji zamiera w oczekiwaniu na impuls do wybicia z męczącego trendu bocznego. Nie mogło być mowy o takim sygnale do wzrostu po wtorkowych sesjach za oceanem. Plusy zanotowane przez indeksy w USA sprzyjały jedynie uzyskaniu przez popyt nieznacznej przewagi na otwarciu na GPW.
Od początku notowań wartość indeksu największych spółek WIG 20 zmieniała się w bardzo wąskim przedziale. Utrzymująca się dekoniunktura na europejskich giełdach nie miała żadnego przełożenia na notowania na GPW. Aktywność handlujących wzrosła, ale jedynie w porównaniu z poprzednimi, beznadziejnymi sesjami. Akcje Telekomunikacji Polskiej, Pekao i KGHM broniły wskaźnik przed głębszą przeceną. Na walorach Pekao nie było widać obecności podaży, która była aktywna na poprzednich sesjach. Tymczasem relatywnie silne zachowanie walorów miedziowego kombinatu to zapewne rezultat zapewnienia prezesa Stanisława Speczika, że KGHM uzyska na koniec roku jednostkowy zysk netto przekraczający 100 mln zł. Natomiast kursowi akcji TPSA należała się wzrostowa korekta po przecenie jaka była efektem niezbyt pochlebnych
rekomendacji wydanych na początku października przez dwa zachodnie biura maklerskie. Wśród blue chipów bardzo słabo zachowywał się BPH PBK. Inwestorzy pozbywają się akcji tego banku w związku z utworzeniem ogromnych rezerw przez Kredyt Bank. Tymczasem obie instytucje są największymi wierzycielami pogrążonej w kłopotach Stoczni Gdyńskiej.
Trochę więcej ciekawego działo się na szerokim rynku akcji. Garstka aktywnych inwestorów, wyraźnie znudzonych bezruchem wśród największych firm, skupiła się na spekulacyjnych spółkach z Mostostalem Zabrze i Netią na czele. Walory obu spółek zanotowały znaczne wahania kursu, czemu towarzyszyły ożywione obroty na ich akcjach pomimo, że spółki nie
informowały w ostatnim czasie o żadnych znaczących wydarzeniach. Słabo zaprezentował się natomiast Cersanit po informacji o zmniejszeniu zaangażowania w spółce przez Deutsche Bank. Tymczasem na wycenę CSS nie wpłynęła informacja o znaczącej rewizji prognoz finansowych na koniec tego roku. Co więcej, kurs informatycznej spółki był wśród liderów zwyżek podczas wczorajszej sesji.
Na rodzimym rynku, marazm od dłuższego czasu przeżywa swoje apogeum i trudno prognozować moment jego końca. Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że męczący okres zakończy się imponującym ruchem. Sam moment jego nastąpienia będzie jak zwykle niespodzianką. Jednocześnie można być pewnym, że z każdą sesją zbliżamy się do gwałtownego wybicia. Po zachowaniu rynku widać, że podtrzymuje go oczekiwanie na wyniki referendum w Irlandii i nadzieja na ożywienie koniunktury na zachodzie w końcówce roku. Jednak co będzie jeżeli te nadzieje okażą się płonne.
SG