Na dzisiejsze sesji można spodziewać się dalszego osłabienia indeksów. Indeks WIG20 powinien przetestować linię trendu wzrostowego rozpoczętego na początku marca. Wsparcie znajduje się na poziomie 1110 pkt. Atmosfery na GPW z pewnością nie poprawią doniesienia z USA, gdzie wczoraj dominowała strona podażowa. Tydzień na rodzimym rynku upłynął pod znakiem niespodziewanie fatalnej koniunktury. Po wybiciu z kilkumiesięcznej konsolidacji, indeksy ponownie pogrążyły się w spadkach. W efekcie indeks największych spółek WIG20 powrócił do obszaru konsolidacji. Zarówno rodzimy rynek, jak i inne giełdy środkowoeuropejskie zachowywały się bardzo słabo na tle giełd zagranicznych. Dodatkowo okres wyprzedaży zbiegł się z podpisaniem Traktatu Akcesyjnego. Do niedawna wydarzenia związane z wejściem Polski do Unii Europejskiej poprawiały klimat rynkowy. Od kilku sesji na warszawskiej giełdzie panuje marazm i dopiero w końcówce sesji dochodzi do małej paniki. Indeksy zamykają się na sesyjnych minimach. Przebieg wczorajszej sesji na GPW potwierdził, że ponownie nie ma chętnych do kupna akcji, a wartość indeksu największych spółek topnieje właściwie pod własnym ciężarem. Nie ulega wątpliwości, że akcje blue chipów są pod kontrolą podaży i codziennie walory kolejnej spółki dołączają do wyprzedawanych papierów. Wczoraj pod naporem sprzedających ugiął się KGHM. Według obserwatorów rynku po stronie podażowej stoją inwestorzy zagraniczni, którzy nawet w czasie wzrostów "podsypywali" papiery rodzimym inwestorom instytucjonalnym. W USA trwa publikowanie wyników kwartalnych spółek. Na ogół zgodne z prognozami rezultaty podtrzymały wzrosty na początku tygodnia. Z poprawy nastrojów nie skorzystała GPW, gdzie dominowała wyprzedaż akcji. Dopiero wczoraj za oceanem doszło do spadków, co jest wynikiem ostrożnych prognoz spółek. Pogorszenie sytuacji w USA z pewnością nie będzie pomagać rodzimemu rynkowi. SG