Początek dzisiejszej sesji na warszawskiej giełdzie będzie stał pod znakiem wzrostów. Nie może być inaczej kiedy rodzimi inwestorzy mają w pamięci wczorajszy rajd indeksów na zachodnich giełdach, podczas gdy na GPW tylko rzutem na taśmę udało się uniknąć minusów w giełdowych statystykach indeksów. Dalszy przebieg sesji będzie zależał od sytuacji na europejskich rynkach. Interesujący będzie poziom aktywności graczy. Przekonamy się dziś czy wzrosty na Zachodzie zmusiły do skrócenia urlopów rodzimych inwestorów. Zachodni inwestorzy wykazali ogromny noworoczny optymizm i apetyt na efekt stycznia. Szczególnie imponujący wzrost zanotował niemiecki DAX, który dzięki zwyżce wartości o ponad 7 proc. wydostał się ponownie ponad psychologiczny poziom 3 tys. punktów. Nadzieje na tradycyjne, noworoczne wzrosty żywią również handlujący na warszawskiej giełdzie. Wydaje się więc, że euforia z Zachodu udzieli się również rodzimemu parkietowi. Analitycy w ocenie pierwszej sesji na zachodnich rynkach wskazują, że wzrost nie miał żadnych podstaw fundamentalnych. Negatywne dane makro zostały zignorowane. Podobnie wyglądał początek jesiennych wzrostów, kiedy pozytywnie uzasadniano najsłabsze wskaźniki i dane. Zobaczymy więc na ile szampańskie humory wystarczą do kontynuacji wczorajszego wyskoku. Szykując się więc do efektu stycznia warto pamiętać, że pokonanie przez indeks największych spółek WIG 20 poziomu 1185 punktów pozwoli ma wzrost do 1,2 tys. punktów. Wzmożonego popytu można spodziewać się na poziomie 1160 punktów. Natomiast sygnały zakończenia średnioterminowego trendu wzrostowego, rozpoczętego w październiku ubiegłego roku, zanegowane zostaną dopiero po przekroczeniu przez wskaźnik 1260 punktów. SG