GPW: WIG20 jest najniżej od półtora miesiąca

opublikowano: 2007-05-17 17:15

Wszystkie cztery sesje obecnego tygodnia dostarczają argumentów za tezą o pasywnej postawie kupujących. Popyt słabnie z każdym kolejnym dniem w miarę jak rośnie ryzyko rozpoczęcia korekty w USA. Co prawda przez większą część wczorajszych notowań WIG20 utrzymywał się na plusie - po środowym rekordzie Dow Jones'a - ale prawdziwe nastroje inwestorów uwidoczniły się w ostatnich 90 minutach.

Potwierdziły się obserwacje z poprzednich kilku dni, że gracze są pełni pesymizmu. Wystarczyło bowiem słabe otwarcie notowań na Wall Street, by WIG20 w ciągu zaledwie jednej godziny stracił 70 pkt przechodząc z 0,7-proc. plusa na 1,25-proc. minus.

Po czterech dniach naruszania bariery 3500 pkt, bronionej jednak na zamknięciach, najważniejszy z giełdowych indeksów w końcu jednak spadł na finiszu poniżej niej. Na fixingu wartość WIG20 spadła do 3479,08 pkt. To najniższy odczyt wskaźnika koniunktury giełdowych gigantów od 2 kwietnia. Inwestorzy nie wytrzymali napięcia narastającego wskutek początkowych spadków cen na Wall Street.

Najwidoczniej gracze uznali, że to już początek korekty w Stanach, na którą oczekują jak na amen w pacierzu. Dali się jednak wpuścić w maliny, bo tak szybko jak Dow Jones spadł w pierwszych minutach, tak następnie odrobił straty. Na adekwatny ruch WIG20 było już niestety za późno. Finisz sesji wypadł słabo przynosząc 0,88-proc. stratę. Początek piątkowych notowa zależny będzie od zamknięcia czwartkowej sesji w Ameryce i zachowania inwestorów na rynkach azjatyckich.

Jeśli Dow Jones mimo początkowego zachwiania wyśrubuje rekord na zamknięciu, może to skłonić byki w Warszawie do odrobienia przynajmniej części dystansu. Nie wygląda jednak na to, żeby miało dojść do wybuchu entuzjazmu i zalania rynku falą popytu na akcje.

Inwestorzy na GPW od półtora tygodnia szykują się na nadejście korekty w USA. Nie wydaje się prawdopodobne, by nagle wszyscy jak jeden mąż zmienili zdanie i rzucili się do kupna akcji w sytuacji gdy każdy kolejny rekord na Wall Street wzmaga wśród Amerykanów ochotę do realizacji zysków.

Najwyższy wzrost wśród blue chipów stał się udziałem Agory, której walory zdrożały o 2 proc. do 43,75 zł. Akcjonariusze wydawcy "Gazety" nie mogą jednak obrać w ostatnich trzech dniach jednoznacznego kierunku. Po publikacji dobrych wyników górę wziął popyt. Następnego dnia inicjatywa przeszła w ręce sprzedających. Ale w czwartek role znów się odwróciły.

Większym zdecydowaniem wykazują się posiadacze akcji PGNiG. Od dwóch dni kurs gazowego monopolisty wyraźnie spada w wyniku realizacji zysków po ustanowieniu we wtorek rekordu 4,92 zł. Dziś portfele schudły o 4,1 proc. Za jedną akcję płaci się 4,65 zł.

Udany dzień mieli natomiast posiadacze akcji CEZ-u, który finiszował na 1,7-proc. plusie. Inwestorzy docenili poprawę wyników czeskiego giganta energetycznego w I kwartale. Grupa CEZ zarobiła na czysto 12,98 mld CZK wobec 10,37 mld CZK rok wcześniej. Skonsolidowane przychody wzrosły o prawie 9 proc., do 44,12 mld CZK.

Przed inwestorami GTC stoi zadanie obrony dołka 45,2 zł, jeśli nie chcą pogłębienia korekty rozpoczętej 11 kwietnia. W czwartek za walor dewelopera płacono 46,6 zł, czyli 3,9 proc. mniej niż dzień wcześniej. Gracze nie mogą więc dopuścić do spadku przekraczającego 3,0 proc., bo inaczej padnie wsparcie i spadek nabierze większego tempa. ASZ