GPW: WIG20 zyskał 0,53 proc., ale przy spadku obrotów

Artur Szymański
opublikowano: 2003-11-26 16:49

Tak jak mało kto spodziewał się spadków na wtorkowej sesji, tak samo niewielu było optymistów przed rozpoczęciem środowego handlu. Przedsesyjne komentarze zgodnie zapowiadały kontynuację wtorkowej przeceny. Tymczasem indeksy niespodziewanie wzrosły.

Na zamknięciu wartość WIG20 wyniosła 1435,90 pkt, co oznacza dzienny wzrost rzędu 0,53 proc. Indeks WIG reprezentujący koniunkturę większości giełdowych emitentów zyskał 0,49 proc. kończąc dzień na poziomie 19056,01 pkt. Kolejny dzień spadła wartość obrotów. W porównaniu do wtorku, środa przyniosła spadek aktywności graczy o 7 proc.

Otwarcie handlu wypadło na skromnym 0,15-proc. plusie. Ponieważ nasi inwestorzy często zerkają na rynek węgierski, gdzie otwarcie nie było najlepsze, więc pierwsze minuty handlu w Warszawie przyniosły zejście WIG20 pod kreskę. Wydawało się, że środowa sesja przebiegać się pod dyktando podaży, tak jak to miało miejsce wczoraj. Tymczasem rynek niespodziewanie odbił. Gra na GPW coraz bardziej zaczyna upodabniać się do hazardu uprawianego w kasynach.

Wzrostowi sprzyjała bliskość dołka 1410 pkt zanotowanego w ubiegły czwartek. Zaktywizowało to kupujących przed południem. Z jednodniowym opóźnieniem inwestorzy zareagowali na coraz lepsze dane gospodarcze ze świata jak np. wzrost wskaźnika nastrojów niemieckich przedsiębiorców czy o wiele ważniejsza weryfikacja in plus dynamiki PKB w Stanach Zjednoczonych. We wtorek dane te nie zrobiły na polskich inwestorach żadnego wrażenia.

Jednak co się odwlecze to nie uciecze. Środowemu wzrostowi na rynku akcji pomogło też uspokojenie na rynku wtórnym obligacji, gdzie przed południem doszło do spadku rentowności papierów w wyniku zwiększonego popytu na papiery skarbowe. Wpływu na rynek akcji nie miała natomiast spodziewana decyzja RPP o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie.

Mocny wzrostem inwestorzy pokonali opór na 1429 pkt. Kolejna bariera na 1440 pkt. wywołała przejściowe osłabienie, ale kolejny atak popytu uporał się i z nią. Oddaliło to na dobre groźbę kontynuacji wczorajszych spadków. Dekoniunktura w Budapeszcie, gdzie BUX notował ponad 2-proc. spadek, przestała interesować polskich graczy. Po południu rynek ustabilizował się na około 1-proc. plusie. W oczekiwaniu na dane z USA zmalała amplituda wahań indeksu w wyniku ograniczenia aktywności inwestorów. Przy niemal zerowym handlu gracze czekali na publikację wartości październikowych zamówień na dobra trwałego użytku i liczby nowo zarejestrowanych bezrobotnych w USA.

Dane w Stanach okazały się albo zgodne z prognozami, albo od nich lepsze. Dochody konsumentów wzrosły o 0,4 proc. a wydatki konsumentów nie zmieniły się. Zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły więcej niż przewidywały prognozy, bo o 3,3 proc. (wobec oczekiwań +0,7 proc.), natomiast tygodniowa liczba nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych wyniosła 351 tys.(co też jest lepsze od oczekiwań, bo spodziewano się wzrostu do 360 tys. z 355 tys.). Nasz rynek zareagował wzrostem przy wzmożonym wolumenie wymiany, podobnie jak giełdy zachodnie.

Przez większą część sesji lokomotywą wzrostu wśród blue chipów był KGHM, jednak pod koniec sesji wyprzedziła go Netia. Kurs operatora wzrósł o 3 proc. Spółka poinformowała, że Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty udzielił jej zezwolenia, dzięki któremu Netia będzie przez 25 lat świadczyć wszelkie usługi telekomunikacyjne w stacjonarnej publicznej sieci telefonicznej. Kurs miedziowego kombinatu w ciągu dnia zyskiwał nawet 2,5 proc., ale ostatecznie dzień zakończył 1,8-proc. zwyżką. Niewielką część wtorkowych strat odrobiły Softbank i Prokom zyskując solidarnie po 1,6 proc.

Na minusach dzień zakończyły spółki, które jako jedyne zyskały we wtorek – Grupa Kęty i BZ WBK. Straty nie są małe. W przypadku Kęt przecena sięgnęła 3 proc., a papiery banku potaniały o 1,1 proc. Najgorszy dzień miał jednak Orbis, notując 4,3-proc. spadek kursu.