GPW znowu leży na deskach

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-06-11 15:02

Warszawska giełda ponownie wędruje dzisiaj własnymi ścieżkami. Szkoda tylko, że prowadzą one stromo w dół.

Wszystkie indeksy GPW są na minusie mimo że w Europie niemal połowa rynków jest wciąż nad kreską. Wig20 znowu niestety pełni rolę czerwonej latarni na końcu europejskiego pociągu. Skala spadku na szczęście jest jednak mniejsza niż wczoraj i przy obrotach nieco powyżej 600 mln. zł. wygląda to na typowe dobijanie pokonanych wczoraj byków.

Indeks blue chipów dotarł do psychologicznego wsparcia na poziomie 2700 pkt. i niestety zdołał je pokonać. Jeśli sytuacja nie zmieni się na lepsze do końca sesji, Wig20 zanotuje dzisiaj najniższe zamknięcie w tym roku. Jedynym jasnym punktem są w tej chwili notowania Telekomunikacji, która kolejny dzień z rzędu broni honoru największych spółek. Pozostałe blue chipy nie wytrzymały powolnego, ale upartego nacisku podaży i przeszły na minusy. Najgorzej radzi sobie Assecco, tracące ponad 6 proc. Debiutujący dzisiaj Pozbud traci już ponad 16 proc. i taki kolejny kiepski start zwiastuje niewesołe czasy dla rynku pierwotnego.

Za granicą uwagę inwestorów przykuwa przede wszystkim ropa, która nieco wzrosła i krąży obecnie wokół poziomu 133 USD za baryłkę. Rynek z niepokojem czeka na publikowane o 16.30 tygodniowe dane dotyczące zapasów paliw w USA. Spodziewany jest czwarty z rzędu spadek, tym razem o 1,5 mln. baryłek. Na cenę surowca wpłynęła także informacja, że od stycznia import ropy do Chin wzrósł w ujęciu rocznym o ponad 12 proc., a w maju wzrost wyniósł 25 proc. w stosunku do kwietnia w wyniku dodatkowego zapotrzebowania po trzęsieniu ziemi. Odbicie notowań ropy pomaga dzisiaj spółkom paliwowym, ale jeśli po raporcie cena surowca wystrzeli w górę, akcje nie wytrzymają tej presji. Większy ruch widać także na rynku towarów rolnych, gdzie gwałtownie drożeje kukurydza i niektóre zboża. Jak widać towarowe i surowcowe byki ani myślą ustąpić pola.

Obawy przed nowym cenowym szczytem na ropie trzymają w ryzach inwestorów giełdowych i stanowią zaporę dla wzrostów. Amerykańskie indeksy oddały poranną zdobycz i w przypadku indeksu DJI zeszły minimalnie pod kreskę. Informacja o wzroście wniosków o kredyty hipoteczne w USA oraz wiadomość o dokapitalizowaniu banku Lehman Brothers przez kapitał koreański nie zdołały sprowokować zwyżki.

Korakta notowań amerykańskich kontraktów dodała sił warszawskim niedźwiedziom i wobec niepewności związanej z raportem o stanie zapasów ropy trudno sobie wyobrazić, by dzisiejsza sesja na GPW mogła zakończyć się wzrostem. Trzeba pamiętać, że o godz. 20 amerykańskich inwestorzy poznają jeszcze Beżową Księgę, czyli raport Fed o stanie gospodarki. To także czynnik zwiększający ryzyko przed jutrzejszą sesją. Oczywiście warszawski rynek leży już na deskach i jeśli czarne scenariusze jednak się nie sprawdzą, dzisiejsze zamknięcie może wyznaczyć nowy dołek na nieco dłuższy okres. Pesymizm sięga powoli zenitu, co zwykle oznacza wzrost ryzyka dla krótkich pozycji. Na razie nerwowość warszawskich graczy widać po gwałtownych skokach notowań na rynku terminowym.