Gra na kontraktach terminowych

Mariusz Potaczała
opublikowano: 28-09-2009, 00:00

Inwestycjami na rynkach terminowych zajmuję się od ponad 20 lat. W Paryżu w 1988 roku rozpocząłem pracę jako dealer walutowy i od tej pory jestem aktywnym uczestnikiem rynku walutowego i innych rynków terminowych. Inwestuję w kontrakty na indeks Dow Jones, gram na kontraktach futures na niemieckie obligacje, ale najwięcej uwagi poświęcam rynkowi walutowemu i parze EUR/USD.

Wszystkim początkującym inwestorom mogę powiedzieć, że gra na rynkach terminowych wymaga ciągłej nauki i doskonalenia. Rynki nieustannie ewoluują. Powstają nowe instrumenty finansowe, zwiększa się płynność, mamy coraz lepsze narzędzia do dokonywania transakcji i analiz rynku. Główne zasady, którymi kieruję się przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych, nie odbiegają znacząco od tych, które stosowałem kilkanaście lat temu, jednakże teraz wyselekcjonowałem kilkanaście z nich i bezwzględnie ich przestrzegam.

Najważniejsze zasady, o których każdy inwestor na rynku terminowym powinien pamiętać, to:

1. Trafny wybór rynku i instrumentu pochodnego służącego do inwestycji (rynek giełdowy czy pozagiełdowy), jak również brokera, u którego deponuje się depozyt. Na przykład transakcje na indeks Dow Jones można przeprowadzać przy pomocy kontraktów CFD. Ważne są niskie koszty obsługi zleceń i dostęp rynku przez co najmniej kilka kanałów obsługi transakcji. Rynek, na którym planujemy inwestycje, musi się charakteryzować wysoką płynnością i dogodnym, z punktu widzenia lokalizacji inwestora, czasem dostępu do kwotowań. Ja do inwestycji walutowych wykorzystuję wyłącznie foreks (rynek OTC) i nie dokonuję transakcji na giełdowych kontraktach walutowych.

2. Ostrożne zarządzanie kapitałem. Mimo że dzisiejsze rynki dają możliwość gry z dźwignią finansową 1 do 100, nigdy nie wykorzystuję tak wysokich wartości. To, w jakim stopniu zalewarujemy nasz depozyt początkowy, zależy od indywidualnych skłonności do podejmowania ryzyka, ale im większa dźwignia, tym większe ryzyko utraty kapitału. Przy inwestycjach na foreksie posługuję się najczęściej dźwignią 1 do 5, w wyjątkowych sytuacjach nieco większą.

3. Zajęcie pozycji musi zostać poprzedzone dokładną analizą. Przy typowej grze "intraday" posługuję się analizą techniczną. Przy długoterminowych inwestycjach oprócz analizy technicznej uwzględniam czynniki fundamentalne o charakterze długoterminowym. Ale sygnał (moment) do zajęcia pozycji otrzymuję zawsze w wyniku analizy technicznej (np. na EUR/USD posługuję się wykresem 5 min + średnie kroczące 10 i 20 oraz RSI 14).

4. Najlepszym przyjacielem inwestora jest trend. Kupuję lub sprzedaję dopiero wówczas, kiedy wnioski z analizy technicznej są dla mnie jednoznaczne. To oznacza, że ten sam kierunek ruchu (trend) sugerują wykresy o krótkich i długich interwałach czasowych. Ale nawet przy tak jednoznacznych sygnałach płynących z wykresów, warto zwrócić uwagę, czy rynek nie jest zbyt mocno wykupiony lub wyprzedany, aby ocenić, czy trend się nie wyczerpał.

5. Przede wszystkim stop loss. Zlecenia ograniczające straty chronią kapitał inwestora i zapobiegają ponadprzeciętnym stratom. Z doświadczenia wiem, że umiejętność ustawienie stop lossów jest tak samo ważna, jak trafność wyboru poziomu wejścia na rynek. Jeszcze przed zajęciem pozycji wiem, gdzie postawię stop loss. Kieruję się zasadą, że powinien on być ustawiony na takim poziomie, że jego realizacja potwierdza błędność mojej decyzji inwestycyjnej, przesądza o zmianie kierunku na rynku i nie jest wyłącznie pułapką. Unikam zleceń stop loss ustawionych na równych, psychologicznych poziomach.

6. Zyski i straty. Odpowiednie relacje pomiędzy tymi wartościami są wyznacznikiem sukcesu na rynkach terminowych. Prosta zasada mówi, że zysków, w przeciwieństwie do strat nie należy ciąć szybko. Zyskom trzeba pomóc rosnąć dzięki umiejętnemu zarządzaniu zleceniami typu stop profit, zapewniającymi określony poziom zysku. Kiedy pozycja przynosi zyski, można ją powiększać — uśredniać. To jedyny przypadek, kiedy możemy zaryzykować uśrednienie otwartej pozycji. Nigdy nie należy tego robić z pozycją przynoszącą straty. Nie stosuję zasady, że zysk musi być trzykrotnie większy od straty. Zdarza mi się poziom zysku analogiczny do poziomu strat, ponieważ trafność moich decyzji to około 70 proc.

Rynek uczy pokory. Każda strata to kosztowna nauczka, którą dokładnie trzeba przeanalizować, aby nie popełniać takich samych błędów w przyszłości.

Mariusz Potaczała

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Potaczała

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu