Gra przepustką do kariery

Piotr Rogowski
opublikowano: 2004-05-21 00:00

Polscy studenci startujący w międzynarodowych konkursach wiedzy osiągają świetne wyniki. Przy odrobinie szczęścia, oprócz satysfakcji, znajdują pracę.

Profesorowie polskich uczelni prowadzących programy MBA przyznają, że większość ich studentów pracuje. Na Zachodzie podobno jest inaczej i studenci przed rozpoczęciem MBA biorą dwuletni urlop. Szczęśliwcy, którzy — studiując — nie muszą pracować, mają czas, by rywalizować w konkursach organizowanych przez szukające talentów korporacje. Od pewnego czasu biorą w nich udział także Polacy — i to z dobrym skutkiem.

Wojciech Banasiak, Arkadiusz Gałecki i Bartosz Traczyk, studenci Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, w tegorocznej edycji organizowanego przez L’Oreal konkursu e-Start Challenge dotarli do ścisłego finału w Paryżu, mimo że ich ekipa — Wise Guys — była najmłodsza w kategorii MBA.

Sześć etapów

Polscy finaliści przyznają, że nauki na uczelni jest dużo i żeby skutecznie rywalizować ze studentami z zagranicy, musieli wydłużyć dobę o kilka godzin. Ale — ich zdaniem — było warto.

— Konkursy tego typu pozwalają wykorzystać w praktyce zdobywaną na uczelni wiedzę. Poza tym dużo się można nauczyć, a przy okazji dostosować do warunków przyszłej pracy — mówi Wojciech Banasiak.

Drugi dodaje:

— Najbardziej lubię konkurencję. To niesamowite, że udział w tym konkursie bierze aż tylu studentów. Świat nagle staje się malutki, a między najlepszymi szkołami na świecie pojawia się Akademia Ekonomiczna z Wrocławia. Do pracy motywuje świadomość, z jakimi walczymy drużynami — przekonuje Bartosz Traczyk.

W eliminacjach każda z 10 tysięcy trzyosobowych drużyn otrzymała do opracowania case study i kilka pytań na temat firmy L’Oreal. Kilkaset najlepszych drużyn przechodzi do głównego etapu konkursu, który polega na prowadzeniu przez 6 tygodni firmy kosmetycznej o swojsko brzmiącej nazwie Prima. Oczywiście na wirtualnym rynku. Uczestnicy (w różnych kategoriach startowało prawie 30 tysięcy studentów z całego świata) otrzymywali co tydzień informacje o sytuacji w branży i dostosowywali do nich swój plan biznesowy. Firmy nie konkurują ze sobą. Każda otrzymuje ten sam scenariusz. Trójka studentów tworzy zarząd, który zmaga się z wykreowanymi przez organizatorów przeciwnościami.

— Mieliśmy możliwość zamawiania szczegółowych informacji o rynku i konsumentach. Wszystko to trzeba było przeanalizować, wyliczyć i przetworzyć na użytek firmy. Podejmowaliśmy decyzje, które zwykle leżą w gestii szefów firmy — o przejęciach konkurencyjnych spółek, marketingu, kierunkach rozwoju — wylicza Bartosz Traczyk.

Utrudnienie? Ograniczony budżet. Jak mówią uczestnicy gry — pieniądze, którymi dysponowali, nigdy nie wystarczały na pokrycie wszystkich niezbędnych wydatków. Ostatnia część tego etapu obejmowała też napisanie dzięciostronicowego biznesplanu, uzasadniającego wcześniejsze posunięcia biznesowe i określającego perspektywy firmy wraz z prognozami wyników finansowych.

Bliżej etatu

Z ponad 300 ekip do ścisłego finału, który odbywa się w Paryżu, przechodzi kilkanaście drużyn — a raczej firm z najlepszym biznesplanem i najlepszymi wynikami. Dopiero tutaj organizatorzy poznają uczestników gry — wcześniej kontaktowali się z nimi wyłącznie przez internet. W etapie finałowym każda drużyna prezentuje swoje osiągnięcia i dostaje do rozwiązania dodatkowe zadania.

Ciekawe? Być może. Na pewno czasochłonne. Jak mówią Wise Guys, na opracowanie każdego z sześciu etapów potrzebowali około sześciu godzin. Łącznie na konkurs poświęcili kilka dni pracy. Są przekonani, że było warto.

Żaden polski finalista nie wiedział, jaka jest główna nagroda w e-Start Challenge. Jak się okazało, to wycieczka w dowolne miejsce świata z budżetem 3 tys. EUR (15 tys. zł) na osobę.

„Prezesi” z Wise Guys unikają odpowiedzi wprost na pytanie, czy dobry wynik w grze będzie przepustką do pracy w jak najbardziej realnym L’Orealu.

Zobaczymy — mówią krótko.

Ale...

— Koledzy z Polski, którzy rok temu mieli dobre wyniki w konkursie, bez problemu znaleźli pracę — mówi jeden z Wise Guys.

Oczywiście w L’Orealu.