Gracz zasługuje na status właściciela

Michał Masłowski
opublikowano: 2002-02-04 00:00

Analizując wyniki ankiety Giełdowa Spółka Roku organizowanej przez „Puls Biznesu” należy zadać sobie pytanie, co powinna zrobić spółka giełdowa, by wygrać taką klasyfikację. Odpowiedź wydaje się prosta — powinna mieć ponadprzeciętnie prowadzone relacje inwestorskie.

Zarządy spółek na Zachodzie robią wszystko, by szukać inwestora, docierać do niego z informacją, budować nieprzerwanie pozytywny wizerunek. Działy relacji inwestorskich są traktowane jako jedne z najważniejszych w spółce. Dla zarządów polskich spółek publicznych najważniejszym problemem jest to, czy wysłany raport nie spotka się z reprymendą KPWiG. Zarządy spó- łek nie myślą o tym, że tak naprawdę to wszystkie raporty lub informacje bieżące są przeznaczone dla inwestorów i im przede wszystkim mają służyć. Niestety spółki, w zdecydowanej większości, starają się wypełnić tylko obowiązki informacyjne, nie podpaść komisji, a inwestorzy niejako występują na tym rynku w drugim szeregu.

W tym miejscu chciałbym podać przepis dla zarządu polskiej spółki publicznej, co zrobić, by w przyszłości swobodnie wygrywać wszelkiego rodzaju konkursy: Po pierwsze należy zdać sobie sprawę z tego, że rynek kapitałowy to tak naprawdę inwestorzy, a nie przepisy, uchwały, nadzór i kary KPWiG czy konferencje na parkiecie giełd. Rynek to inwestorzy przesiadujący w biurach maklerskich, inwestujący nierzadko dorobek całego swojego życia i przeżywający codziennie tragedie i tryumfy. Wydaje się, że właśnie o tym spółki publiczne nie pamiętają. Wystarczy tylko trochę zmienić podejście do inwestorów, myśleć o tym, że zarządzana spółka ma przede wszystkim dawać korzyści akcjonariuszom, a nie zarządom.

Jeden z przepisów na status dobrej spółki ma charakter pobożnego życzenia: należy dobrze zarządzać spółką. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Trzeba również prowadzić jasną i przede wszystkim uczciwą politykę informacyjną. Sytuacja rynkowa nie zawsze jest sprzyjająca, czasami spółka przeżywa trudności. Wtedy przejrzysta polityka informacyjna może spółce tylko i wyłącznie pomóc.

Kilka lat temu we Francji jeden ze znanych francuskich banków był zagrożony wrogim przejęciem. Atakujący amerykański bank ogłosił wezwanie po niezwykle atrakcyjnej cenie i wszystko wskazywało na to, że inwestorzy na nie odpowiedzą. Tymczasem zarząd tego francuskiego banku zwrócił się z apelem do inwestorów indywidualnych, by nie odpowiadali na wezwanie. Jednocześnie została ogłoszona strategia rozwoju banku, przewidująca w perspektywie kilku lat znaczący wzrost wartości kursu akcji tego banku. Proszę sobie wyobrazić, że obrona przed przejęciem się powiodła. Inwestorzy indywidualni zaufali zarządowi banku. Teraz proszę sobie wyobrazić, że taka sytuacja ma miejsce w Polsce. Brzmi to trochę jak dobra anegdota.

Zarządy polskich spółek publicznych powinny dbać o swój mniejszościowy akcjonariat i zachęcać do długoterminowych inwestycji. Należy zmieniać powoli, ale systematycznie stereotyp polskiego inwestora, który z gracza powinien zmieniać się we właściciela.