Gracze czekają na dane o produkcji przemysłowej

Konrad Soszyński
opublikowano: 2002-01-14 00:00

Wśród wydarzeń ubiegłego tygodnia najważniejsze były środowe rozmowy między rządem a Radą Polityki Pieniężnej na temat sposobów prowadzenia polityki gospodarczej. Co prawda zakończyły się one wydaniem przez stronę rządową dość lakonicznego komunikatu, który jednak rozwiał obawy rynku co do możliwości dalszej eskalacji konfliktu. Tym samym wzrosły też nadzieje na obcięcie stóp już w styczniu o kolejne 100-150 punktów bazowych.

Obie strony zrozumiały, że zaognienie tego konfliktu może wiązać się z poważnymi stratami dla każdej z nich. Tak przynajmniej wynika z wypowiedzi polityków i przedstawicieli RPP. Rada w obecnym składzie mogłaby utracić możliwość wpływania na politykę pieniężną i stać się zakładnikiem Sejmu, zaś rządząca koalicja zmniejszyć swoją szansę na wprowadzenie Polski od Unii Europejskiej.

Rozmowom tym towarzyszyły ciekawe wydarzenia na rynku walutowym. Złoty, który na przełomie poprzedniego i tego tygodnia zszedł do rekordowo niskiego poziomu 3,90 za dolara, w środę przed ogłoszeniem pierwszych informacji o wynikach spotkania zaczął stopniowo się osłabiać. Jednak prawdziwe trzęsienie ziemi i gwałtowne osłabienie naszej waluty nastąpiło dopiero w czwartek, kiedy to w ciągu kilku godzin kurs USD/PLN wzrósł z poziomu 3,95 do 4,11, zaś EUR/PLN z poziomu 3,53 do 3,63. Całe to zamieszanie skończyło się w piątek, kiedy złoty znów zaczął się umacniać i na koniec dnia osiągnął kurs 4,06 w relacji do dolara i 3,6150 w relacji do euro.

Wobec wzrostu oczekiwań cięcia stóp procentowych w styczniu, ostatnie dni stały pod znakiem gwałtownych zakupów naszej waluty, która miała posłużyć do zapłaty za obligacje skarbowe nabywane od Ministerstwa Finansów. Część zagranicznych inwestorów nie zdołała zrealizować swoich planów zakupowych na przetargu, co zmusiło ich do masowego pozbywania się złotego. Spowodowało to gwałtowne osłabienie naszej waluty.

W tym zamieszaniu rynkom umknęła trochę informacja o kolejnym pogorszeniu koniunktury wśród przedsiębiorstw. Jej wartość w grudniu dla sektora przetwórstwa przemysłowego spadła do rekordowo niskiego poziomu minus 22 punktów. Do tego brak jakichkolwiek oznak poprawy przyniosły również badania w handlu detalicznym. Po raz kolejny pokazały one, że koniunktura w tym sektorze jest postrzegana bardzo źle, zaś jej oceny zaczęły zbliżać się do poziomu, który po raz ostatni notowany był na przełomie 1993 i 1994 roku. Niestety, także dane o sprzedaży detalicznej za listopad nie skłaniają do optymizmu. Jej dynamika, która jeszcze w październiku wyniosła 5,8 proc. licząc rok do roku, w listopadzie wykazała spadek do zaledwie 2,4 proc. rok do roku.

Najważniejszym komunikatem dla rynków finansowych w tym tygodniu będzie dynamika produkcji przemysłowej w grudniu. Dane te Główny Urząd Statystyczny ogłosi w piątek. Jej wartość może mieć największy wpływ na to, jak rynki finansowe ocenią prawdopodobieństwo i skalę cięcia stóp w styczniu. Dane o inflacji za grudzień, które GUS ogłosi we wtorek, nie powinny być żadnym zaskoczeniem. Zgodnie z oczekiwaniami, wskaźnik ten powinien wynieść 3,6-3,7 proc. licząc rok do roku. Inwestorzy dużo większą wagę będą przykładali do informacji na temat kolejnych rozmów między rządem a Radą Polityki Pieniężnej.