Gracze oczekują od KPWiG dużo większej aktywności

Tomasz Furman
07-12-2001, 00:00

Mimo że za łamanie przepisów dotyczących polskiego rynku kapitałowego grożą bardzo poważne sankcje, takie zdarzenia nadal się pojawiają. Ostatnio kontrowersje budzą wydarzenia związane z Energoaparaturą, Elektrimem, Rolim- pexem i Wafapompem. W większości winą za brak rozstrzygnięć wielu spraw obarcza się KPWiG.

W powszechnej opinii plagą krajowego rynku kapitałowego jest łamanie obowiązujących przepisów, zwyczajów i norm. Wiele kontrowersji od lat budzą sprawy związane z omijaniem przepisów ustawy, dotyczących zasad ogłaszania publicznego wezwania do sprzedaży akcji. Po dokonanych ostatnio modyfikacjach wielu graczy miało nadzieję, że przynajmniej w tym zakresie sytuacja się unormuje. Jak wskazują ostatnie wydarzenia — nie musi tak być.

Powołana w Energoaparaturze Grupa Inicjatywna Pracowników i Menedżerów poinformowała, że chce ogłosić wezwanie na zakup 100 proc. akcji po 0,33 zł za sztukę. Proces ten ma zostać przeprowadzony po uzyskaniu zgody KPWiG, po cenie zdecydowanie niższej niż średni kurs z ostatnich sześciu miesięcy.

— Komisja nie powinna wyrażać zgody na przeprowadzenie wezwania na tych warunkach, gdyż stoi to w sprzeczności z obowiązującymi przepisami. Jeśli w skład grupy wchodzą osoby, które doprowadziły do złej sytuacji w spółce, to proponowanie tak niskiej ceny jest niemoralne — uważa Jarosław Augustynowicz, dyrektor ds. informacji i analiz Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Innego zdania jest prezes Energoaparatury.

— Akcjonariusze posiadający 82,5 proc. akcji spółki uzgodnili z grupą menedżerską, że sprzedadzą swoje pakiety po 0,33 zł. Ogłoszenie ewentualnego wezwania ma tylko umożliwić pozostałym graczom wyjście z inwestycji — uważa Piotr Augustyniak, prezes Energoaparatury.

Zwraca on jednocześnie uwagę, że w skład grupy nie wchodzi zarząd spółki, lecz jedynie menedżerowie średniego i wyższego szczebla. Ponadto, w ocenie prawników obu stron transakcji, są podstawy prawne do przeprowadzenia wezwania poza rynkiem regulowanym na określonych warunkach. Inne zdanie wydaje się mieć KPWiG.

— Komisja nie jest uprawniona do wyrażenia zgody na przeprowadzenie wezwania po niższej cenie od określonej w ustawie o publicznym obrocie papierami wartościowymi — twierdzi Mirosław Kachniewski, dyrektor biura sekretariatu KPWiG.

Taka zapowiedź jednak nie wystarcza. Do tej pory nie pojawił się oficjalny komunikat komisji na wniosek Energoaparatury, co budzi coraz większe obawy. Akcjonariusze mniejszościowi zastanawiają się, czy komisja nie rozważa jednak wyrażenia zgody. Brak szybkiej odpowiedzi na prosty z pozoru wniosek może budzić wątpliwości graczy.

Kontrowersje pojawiają się także w związku z Rolimpexem. Provimi Polska mająca 24,4 proc. akcji spółki poinformowała, że chce kupić jeszcze 25 proc. walorów od spółek pracowniczych. Zakup ma odbyć się po uzyskaniu zgody KPWiG, ale bez ogłaszania publicznego wezwania. Również w tym przypadku nie ma oficjalnego stanowiska KPWiG.

Brak jasnych komunikatów to bardzo duży problem polskiego rynku akcji. Kolejny tego przykład to sprawa Wafapompu.

— BDO dwukrotnie przeprowadziła w Wafapompie audyt wyników finansowych za 2000 r. Po sporządzeniu pierwszego audytu w spółce dokonana została zmiana zarządu. Później nowe władze zleciły powtórne zbadanie wyników. Tym razem BDO wykazało stratę — mówi Jarosław Augustynowicz.

Jego zdaniem, komisja nie ukarała spółki za przekazywanie sprzecznych informacji na ten sam temat, powołując się na brak podstawy prawnej. Winą za brak rozstrzygnięć tych spraw często obarcza się KPWiG. W ocenie inwestorów i analityków, komisja zbyt rzadko podejmuje szybkie decyzje w sprawach oczywistych, a tym bardziej w skomplikowanych.

Zupełnie inną sprawą jest brak odpowiedniej polityki informacyjnej. W ocenie Jarosława Augustynowicza, gdyby komisja działała szybciej, a przede wszystkim poprawiła komunikację z otoczeniem, wielu nieprzyjemnych zdarzeń można byłoby uniknąć.

Gracze i analitycy skarżą się, że w wielu aferach na rynku publicznym nie zapadały wyroki skazujące.

— Przepisy zawarte w ustawie o publicznym obrocie dotyczące odpowiedzialności cywilnej i karnej są w zasadzie martwe. Trudno je jednak inaczej oceniać skoro, w powszechnej opinii, przestępstwa są popełniane, ale nie są ścigane — uważa Dawid Wilanowski, kierownik zespołu analiz i doradztwa BM BPH.

Nad obecną sytuacją ubolewa również KPWiG. W jej ocenie, w zakresie przestrzegania przepisów ustawy o publicznym obrocie zadowalające są jedynie działania w tych obszarach, gdzie wobec uczestników dokonywanego obrotu można zastosować sankcje administracyjne. Dotyczy to jednak tylko domów maklerskich, towarzystw funduszy inwestycyjnych oraz spółek publicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Furman

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Gracze oczekują od KPWiG dużo większej aktywności