Branża warta jest uwagi. Zwłaszcza Rafako i Apator.
W tym roku i w kolejnych latach lokomotywą ciągnącą branżę elektromaszynową będą duże nakłady inwestycyjne, planowane w branży energetycznej.
Z jednej strony rosnące zużycie energii elektrycznej i cieplnej wymaga zwiększania zainstalowanych mocy poprzez budowę nowych bloków, z drugiej strony — okres użytkowania zdecydowanej większości istniejących bloków wynosi 30 lat i więcej, co powoduje konieczność ich zamykania bądź gruntownej modernizacji.
Korzysta na tym przede wszystkim Rafako, producent kotłów będących sercem każdej elektrowni. Spółka ma już wypełniony portfel zamówień na ten rok, wartość podpisanych kontraktów wynosi 2 miliardy złotych. Drugi obszar, w którym działa Rafako, to urządzenia ochrony powietrza.
Szansą są tu restrykcyjne wymogi Unii Europejskiej, dotyczące ograniczenia emisji tlenków siarki i tlenków azotu. Pierwsze regulacje wejdą w życie już na początku 2008 r., kolejne – pięć lat później. Stąd spore ożywienie inwestycyjne i sypiące się jak z rękawa kontrakty. Do rozstrzygnięcia pozostały jeszcze przetargi na wykonanie instalacji odsiarczania spalin dla trzech elektrowni: w Jaworznie, Skawinie i Zespołu Elektrowni Dolna Odra. Niewykluczone, że skorzystają na tym mniejsze spółki z branży, takie jak Remak czy Zrew, które mogą startować w przetargach jako członkowie konsorcjów lub występować w roli podwykonawcy.
Udany rok ma za sobą Apator. Spółka skonsolidowała polski rynek urządzeń pomiarowych, przeprowadziła restrukturyzację przejętych podmiotów i w tym roku powinna się skupić na poprawie rentowności. Choć inwestorzy byli rozczarowani prognozą wyników spółki (300 mln zł przychodów i 41 mln zł zysku netto), to po bliższym przyjrzeniu się założeniom i raportowi za czwarty kwartał widać, że po wyłączeniu zdarzeń jednorazowych i działalności, która już nie będzie kontynuowana, wyniki spółki poprawią się, zwłaszcza na poziomie zysku operacyjnego. KZ, ABC
Michał Majerski, analityk Erste Securities