GIEŁDA
Optymizmu na GPW na długo wczoraj nie starczyło. WIG20 szybko zszedł pod kreską, a kotwicą znów były banki — zwłaszcza mBank i PKO BP. Analitycy jak mantrę powtarzają, że jesienne wybory parlamentarne to źródło istotnych ryzyk dla polskiego sektora bankowego, a utrzymująca się niepewność nie pozwoli kursom istotnie odreagować nawet pomimo dobrych perspektyw makroekonomicznych.
Chodzi z jednej strony o zapowiedź wprowadzenie podatku bankowego przez PiS, z drugiej — o przelany już na papier projekt ustawy o przewalutowaniu hipotecznych kredytów walutowych, autorstwa PO. W ocenie analityków DM PKO BP, podatek bankowy istotnie obniży zwrot z kapitałów (ROE) banków.
„Naszym zdaniem, ryzyko wprowadzenia podatku bankowego jest istotnie realne i uwzględniamy go w naszych prognozach. Biorąc jednak pod uwagę, że proponowana skala mogłaby negatywnie wpłynąć na zdolności sektora do rozwoju akcji kredytowej, w scenariuszu bazowym przyjmujemy stawkę na poziomie 0,2 proc. aktywów [PiS postuluje 0,39 proc. — red.], począwszy od 2017, co obniżyłoby ROE sektora o 1,7 pkt proc.” — wynika z raportu brokera.
Analitycy przypominają, że pomimo zaprzestania udzielania kredytów walutowych przez banki kilka lat temu, kredyty w walutach obcych ciągle stanowią 37 proc. kredytów hipotecznych oraz 15 proc. łącznych kredytów. Spośród banków analizowanych przez DM PKO BP największą ekspozycję na kredyty w CHF mają Millennium (39 proc. całości kredytów), mBank (25 proc.) i BZ WBK (15 proc.).
„Postulowane pomysły przewalutowania kredytów po kursie z dnia udzielenia wiązałyby się ze stratami sektora na poziomie 59 mld zł (47 proc. kapitałów CET1). Naszym zdaniem, przeprowadzanie przewalutowania po istotnie niższym kursie, jest niewykonalne z punktu widzenia stabilności systemu finansowego. Niemniej jednak ryzyko istnieje i w obecnym otoczeniu politycznym wszystkie scenariusze pozostają na stole (także PiS przyznaje, że nie można dopuścić do rozchwiania systemu bankowego)” — podsumowano w raporcie.