Grecja trzyma giełdy w klinczu

  • Roman Przasnyski
15-06-2015, 07:31

Dwudniowa próba przełamania niekorzystnych tendencji na giełdach została skutecznie skontrowana.

Tym razem „nóż w plecy” wbił bykom Międzynarodowy Fundusz Walutowy, którego przedstawiciele w piątek zniecierpliwieni barakiem konstruktywnego podejścia do negocjacji z Grecją, spakowali walizki i wrócili do Waszyngtonu. Do tego jedynym wynikiem nieoczekiwanych weekendowych rozmów zainicjowanych przez szefa Komisji Europejskiej jest komunikat o „znacznych rozbieżnościach stanowisk”.

Reakcja rynków na współczesną i zmodyfikowaną wersję odprawy posłów greckich z kwitkiem, była natychmiastowa i jednoznaczna. Od piątkowego południa indeksy ruszyły w dół. Jednak za wyjątkiem Aten, przecena nie była specjalnie dramatyczna. Fakt ten można było interpretować dwojako. Można sądzić optymistycznie, że ten wstrząs może wreszcie przyniesie jakiś efekt i około 18 czerwca do porozumienia wreszcie dojdzie i inwestorzy na taki scenariusz liczą. W konsekwencji najbliższe dni być może już nie będą aż tak nerwowe. W wersji pesymistycznej, można się spodziewać, że wyprzedaż będzie jednak kontynuowana, dopóki przełom nie stanie się wyraźnie widoczny. Po weekendowych rozmowach wątpliwości już nie ma. Rozwiewa je opinia optymistycznie dotąd usposobionych przedstawicieli Unii, mówiąca tym razem o poważnych rozbieżnościach stanowisk oraz podkreślanie przez Greków oceny propozycji wierzycieli mianem irracjonalnych.

Technicznie obraz rynków oczywiście uległ pogorszeniu, ale nie na tyle, by zakładać negatywny scenariusz. Stosunkowo najmniej szkód piątkowy spadek poczynił na Wall Street. Tam jednak do środowego posiedzenia Fed może być nerwowo. Dziś inwestorów czekają dość istotne dane o dynamice produkcji przemysłowej oraz wykorzystaniu mocy produkcyjnych. S&P500 od obronionego niedawno wsparcia w okolicach 2080 punktów dzieli w miarę bezpieczna odległość, przynajmniej w perspektywie dzisiejszej sesji. Mniej pewna jest za to perspektywa obrony 11 tys. punktów przez DAX. Już w pierwszej części dnia niedźwiedzie mogą spróbować sforsować ten poziom. Oprócz kwestii Grecji, na rynki naszego kontynentu mogą też mieć wpływ planowane wypowiedzi szefa Bundesbanku oraz Mario Draghiego.
Nasz rynek to znów niewiadoma. W ostatnich dniach korelacja WIG20 z głównymi indeksami światowymi jest jednak bardzo wyraźna. Patrząc zaś na piątkowe zachowanie kursów największych spółek, trudno być optymistą. Poza najmocniej spadającymi walorami mniej ważących na indeksie spółek, bardzo słabo prezentował się cały sektor energetyczny. Niewiele ustępowały mu walory największych banków. Po prawie 1 proc. w dół poszły notowania KGHM i PKN Orlen. Mimo niewielkiej skali spadku papierów PGNiG, Orange i PZU, ani przez moment nie było widać najmniejszej presji popytu, co sprawiało wrażenie, jakby ich posiadacze chętnie godzili się ponieść sięgający kilku dziesiątych procent wymiar kary, by uniknąć ryzyka większej straty. Nieco mocniej prezentował się segment małych i średnich firm, choć z tej dwójki zdecydowanie lepiej wygląda mWIG40.
Poranek na rynkach wygląda fatalnie. Kontrakty na amerykańskie i europejskie główne indeksy zniżkują po 0,8-0,9 proc., w Azji także zdecydowana przewaga spadków, miejscami przekraczających 1 proc., a w Szanghaju sięgają one 1,5-2,5 proc.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, analityk niezależny

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Grecja trzyma giełdy w klinczu