NBP wyciąga naukę z greckiej lekcji. Bank centralny gotów jest poprzeć starania rządu, gdyby chciał on zyskać dostęp do elastycznej linii kredytowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Niemal równo rok temu resort finansów wynegocjował w funduszem kredyt "na wszelki wypadek". Polska miała trzymać go w rezerwie, gdyby "wystąpiły czynniki fiskalne, mogące mieć wpływ na bilans płatniczy kraju". Przez rok nie wystąpiły. Na początku maja linia kredytowa wygasła. Resort chciał ją wznowić, NBP upierał się, że nie ma takiej konieczności. Zmienił zdanie i gotów jest wypełnić funkcję agenta rozliczeniowego rządu.