Green Way wychodzi na świat

Lider polskiego rynku ładowarek do aut elektrycznych dostał potężny kredyt od EBI, dzięki któremu zamierza podbić Czechy i rynki bałtyckie

— To imponujące liczby — tak o nowych planach spółki GreenWay mówi Wojciech Mazurkiewicz, prezes i właściciel otoeCar, firmy działającej w branży ładowarek do aut.

Jeśli GreenWay
zrealizuje plan, to jego sieć ładowarek urośnie w 2-3 lata do 850 w regionie i
630 w Polsce, a cały plan inwestycyjny pochłonie 145 mln zł.
Zobacz więcej

UROŚNIE  JAK NA DROŻDŻACH:

Jeśli GreenWay zrealizuje plan, to jego sieć ładowarek urośnie w 2-3 lata do 850 w regionie i 630 w Polsce, a cały plan inwestycyjny pochłonie 145 mln zł. Fot. Bloomberg

W dużym skrócie liczby wyglądają tak: Europejski Bank Inwestycyjny udzielił GreenWayowi kredytu na ponad 70 mln zł; dzięki niemu sieć ładowarek tej firmy wzrośnie w 2-3 lata do 850 w regionie i 630 w Polsce; cały plan inwestycyjny pochłonie 145 mln zł.

— GreenWay już dziś jest liderem na rynku stacji ładowania aut elektrycznych, specjalizując się w stacjach szybkich, które umożliwiają sprawne poruszanie się pomiędzy aglomeracjami. Pozyskanie tak dużego finansowania oznacza, że tym liderem GreenWay jeszcze długo będzie — uważa Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA).

Ładowarki szybsze od aut

To nie pierwszy zastrzyk zewnętrznego finansowania dla GreenWaya, który wywodzisię ze Słowacji. Dostał już, w ramach projektu „Łącząc Europę”, blisko 40 mln zł. Dziś firma ma 120 stacji ładowania: 80 w Polsce i 40 na Słowacji.

Plan zakłada nie tylko rozwój liczby stacji, lecz także wejście na nowe rynki, m.in. Czechy i kraje bałtyckie. Jeśli to się uda, to GreenWay będzie największym regionalnym graczem na rynku ładowarek, działającym w kilku krajach regonu. Wśród dużych graczy na tym rynku jest jeszcze czeski CEZ, czyli koncern energetyczny, ale obecny jest na razie tylko w Czechach. W Europie Zachodniej, w której działa dziś już 150 tys. punktów ładowania (w Polsce jest to ok. 300), dużych graczy jest już kilku.

— Dlatego umowa GreenWaya z EBI napawa optymizmem i jest ważnym krokiem dla rozwoju elektromobilności. Rynek infrastruktury rośnie, a to oznacza, że zbliża się chwila, w której podróżujący nie będą już musieli się obawiać o dostępność stacji ładowania. Warto przy tym zauważyć, że rynek infrastruktury radzi sobie nawet lepiej niż rynek samochodów — mówi Maciej Mazur.

Według danych PSPA po Polsce jeździ dziś ok. 3 tys. pojazdów elektrycznych, w tym używanych i hybrydowych z wtyczką.

Czempioni finansują się sami

Wojciech Mazurkiewicz z otoeCar z podziwem patrzy na skuteczność GreenWaya w pozyskiwaniu finansowania. Polscy giganci, np. PGE, rozwijają sieć ładowarek w oparciu o kapitały własne.

— Model finansowania zależy od skali działalności danego gracza. My, jako duży podmiot, pozyskujemy finansowanie na poziomie grupy, na bardzo dobrych warunkach — zauważa Maciej Szczepaniuk, rzecznik prasowy PGE.

Plan PGE zakłada postawienie do końca roku 50 ładowarek w miastach średniej wielkości oraz w regionach uzdrowiskowych. Podobny program realizuje Energa, a plan postawienia ładowarek na 150 stacjach ogłosił Orlen.

Taryfy przeszkadzają

Maciej Mazur przypomina, że GreenWay, jak każdy lider, musi przetrzeć szlak i poradzić sobie z wyzwaniami, np. z wysokimi opłatami dystrybucyjnymi, które należą do najwyższych w Europie.

— Do rozwoju elektromobilności niezbędne jest usuwanie barier, np. wysokich taryf dystrybucyjnych, niedopasowanych do specyfiki ładowania pojazdów. Te taryfy generują duży koszt usługi ładowania — zauważa Rafał Czyżewski, prezes GreenWay Polska. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Green Way wychodzi na świat