Groclin przenosi produkcję na Ukrainę

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2016-04-06 22:00

Giełdowa spółka uważa, że pensje robotników są w Polsce za wysokie, dlatego woli robić tapicerkę na Wschodzie. W Polsce liczą się mózgi.

Jeszcze w tym roku 56 proc. produkcji Groclinu opuści zakłady w Grodzisku Wielkopolskim i Karpicku. Rok później najważniejsze dla spółki mają być fabryki w ukraińskich Użgorodzie i Dolinie.

CENNE DOŚWIADCZENIE:
CENNE DOŚWIADCZENIE:
André Gerstner, prezes i główny akcjonariusz Groclinu, liczy, że dzięki zakupowi CADM Automotive przejmie zaawansowaną wiedzę z zakresu projektowania wnętrz samochodów. CADM współpracowało m.in. z Bentleyem, a przed założeniem własnego biznesu prezes Michał Laska pracował m.in. w McLarenie.
ARC

— W 2017 r. 60 proc. produkcji będzie się odbywać na Ukrainie — deklaruje André Gerstner, prezes i główny akcjonariusz Groclinu. Nie ukrywa, że chodzi o koszty pracy. Według wyliczeń spółki, wynagrodzenie pracownika produkcji na Ukrainie stanowi tylko 52 proc. polskiej pensji. Groclin zatrudnia 1,7 tys. osób, przy taśmie pracuje 1,3 tys. Ze względu na koszty w 2016 r. spółka zatrudniła w Dolinie 160 osób. To efekt przenoszenia produkcji. W Użgorodzie natomiast przygotowuje się do realizacji najważniejszego kontraktu, czyli szycia poszyć do Volkswagena CC. Sześcioletnia umowa opiewa na 60 mln EUR. Kolejny kontrakt na dostawy poszyć do modelu Crafter, którego produkcję Volkswagen chce uruchomić w fabryce we Wrześni, ma przynieść spółce 10-12 mln EUR w ciągu 5-6 lat. — Oczywiście cały czas pilnujemy sytuacji politycznej na Ukrainie. Pewne ryzyko jest, ale akceptowalne. Kraj jest bardzo atrakcyjny. Hrywna dużo straciła do euro i złotego — tłumaczy André Gerstner.

Przejęcie projektantów

Choć polscy robotnicy są już dla Groclinu zbyt drodzy, spółka wierzy w polskich inżynierów. Za 10,2 mln zł Groclin przejmie 51 proc. udziałów CADM Automotive z Krakowa. Na wieść o tym kurs akcji wzrósł wczoraj około 7 proc. CADM miała w 2015 r. 11,1 mln zł przychodów, 2,9 mln zł EBITDA i 2,1 mln zł zysku netto. Wyniki będą konsolidowane przez Groclin od 1 maja 2016 r. Tego dnia Michał Laska, prezes i współzałożyciel krakowskiej spółki, zostanie wiceprezesem Groclinu odpowiedzialnym za badania i rozwój, zarządzającym przy tym ośrodkiem badawczo- -rozwojowym w Niemczech. Docelowo CADM ma być bowiem całkowicie wchłonięta przez Groclin. Brakujące 49 proc. ma trafić do spółki po zatwierdzeniu sprawozdania finansowego CADM za 2017 r. Groclin zapłaci za to siedmiokrotność EBITDA, jednak nie mniej niż 9,8 mln zł: połowę w gotówce, połowę w akcjach. Działalność CADM to projektowanie elementów wykończenia wnętrz samochodów, foteli, drzwi, desek rozdzielczych, układów wydechowych czy oświetlenia. — Zdarza się, że dostarczamy prototypy czy krótkie serie, ale przede wszystkim świadczymy usługi projektowe — podkreśla Michał Laska. Groclin liczy, że dzięki CADM uda się rozwinąć produkcję elementów, które nie mają nic wspólnego z tapicerką, np. elementów desek rozdzielczych z tworzywa sztucznego. — Jest taka opcja, ale to kwestia priorytetów i możliwości. Wszystko po kolei — zastrzega André Gerstner.

Powrót do luksusu

W pierwszej kolejności Groclin chce wykorzystać CADM do rozwoju sprzedaży tego, co już robi. — Rozwój modelu samochodu trwa 3,5 roku. My pojawiamy się w fazie koncepcyjnej. W fazie prototypu następują nominacje dostawców komponentów do produkcji seryjnej, czyli firm takich jak Groclin. Będąc zaangażowanym w proces projektowania, można na te nominacje jakoś wpływać — tłumaczy Michał Laska. Referencje CADM i sprawna realizacja dostaw dla volkswagenaCC mają Groclinowi pomóc w powrocie na rynek aut luksusowych. Niegdyś był w tym segmencie dobrze znany, ale po ostatnim kryzysie jego relacje z markami premium zaczęły się rozluźniać. CADM projektował zaś składany dach do kabrioletu marki Bentley czy układy wydechowe i deski rozdzielcze dla Jaguara.

— Kilku klientów z segmentu premium odeszło i musimy ich zaufanie odbudować — przyznaje André Gerstner.

Z rąk polskich w niemieckie

André Gerstner pojawił się w Groclinie w 2013 r. w wyniku odwrotnego przejęcia dokonanego przez Kabel Technik Polska (KTP). Rodzina Drzymałów — założycieli Groclinu — miała jednak wciąż około jednej czwartej akcji spółki. Wraz ze zmianą w akcjonariacie zmienił się profil produkcji. Do Groclinu trafiło wytwarzanie wiązek elektrycznych i szaf sterowniczych wykorzystywanych na kolei lub w energetyce. Była to pierwotna działalność KTP. W lipcu 2015 r. została jednak sfinalizowana sprzedaż tego biznesu fińskiej PKC Holding Group. W tym czasie rodzina Drzymałów stopniowo wyprzedała akcje.