Indeksy na głębokich minusach utrzymują się od początku piątkowego handlu, na już niespełna dwa tygodnie przed referendum w sprawie pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Przed półmetkiem sesji S&P500 traci 0,8 proc., Dow Jones zniżkuje o 0,6 proc., a Nasdaq utrzymuje się 1,1 proc. pod kreską. Tym samym główny indeks jest na najlepszej drodze, by zanotować największy dzienny spadek od trzech tygodni. Jeszcze w środę główny indeks znajdował się najwyżej od 11 miesięcy. Po tym jak od lutowego dołka indeks zyskał 16 proc., wskaźnik ceny do oczekiwanych zysków dla należących do niego spółek sięgnął 17, co oznacza o 10 proc. wyższą wycenę od wyceny globalnego indeksu MSCI World.
- Przy mieszanych danych makro i zbliżającym się brytyjskim referendum rynkowe nastroje popsuły się, nie tylko w USA, ale i na świecie. Inwestorzy oczekują bardzo nieznacznego wzrostu zysków, a tymczasem od lutowych dołków indeksy poszły mocno do góry. Inwestorzy skupiają się na tym, jak chronić wypracowane zyski, tym bardziej że wszyscy pamiętają, jakie wahania przetoczyły się przez rynek ubiegłego lata – komentowała w wypowiedzi dla Bloomberga Nadia Lovell, strateg JP Morgan Private Bank.
Głęboka przecena przetoczyła się przez rynki europejskie. Frankfurcki DAX tąpnął o 2,5, proc., a paryski CAC40 zanurkował o 2,2 proc. Na 1,3-procentowym minusie handel zakończył warszawski WIG. Ryzyko, że w brytyjskim referendum górą będą zwolennicy wyjścia z Unii Europejskiej, wynosi 29 proc., oblicza portal Predictwise.com na podstawie typowań bukmacherów. Tymczasem w czerwcu obliczany przez Uniwersytet Michigan wskaźnik nastrojów konsumentów zsunął się z zanotowanego miesiąc wcześniej rocznego szczytu.
