Groźba wielkiego ściągania kajdanek

opublikowano: 25-02-2014, 00:00

Dla 5 tys. przestępców opóźnienia w przetargu na system dozoru elektronicznego mogą oznaczać przerwę w odbywaniu kar

Pierwszy września 2014 r. może oznaczać nie tylko start roku szkolnego i 75. rocznicę wybuchu II wojny światowej, ale też to, że wszyscy skazani odbywający karę w systemie dozoru elektronicznego (SDE) ściągną noszone dotychczas „elektroniczne kajdanki”. Powód? Zwłoka w przetargu na nowego operatora SDE. Kontrakt z dotychczasowym wykonawcą — konsorcjum, którego liderem jest giełdowy Comp — upływa 31 sierpnia 2014 r. Według harmonogramu Ministerstwa Sprawiedliwości (MS), umowa ze zwycięzcą przetargu na rozwój i dalszą eksploatację SDE powinna zostać podpisana 1 marca 2014 r. Jest już pewne, że termin nie zostanie dotrzymany. Komisja przetargowa dopiero sprawdza zgodność złożonych ofert ze specyfikacją istotnych warunków zamówienia (SIWZ). Z informacji „PB” wynika, że zwycięzca powinien być znany przed końcem lutego, ale to niewiele znaczy.

Zobacz więcej

WYROZUMIAŁY MINISTER: Urząd Zamówień Publicznych oraz Krajowa Izba Odwoławcza stwierdziły, że w sprawie elektronicznych kajdanek Ministerstwo Sprawiedliwości naruszyło prawo zamówień publicznych i ustawę o dyscyplinie finansów publicznych. Decyzją Marka Biernackiego, szefa resortu, nikt za to nie poniósł jakichkolwiek konsekwencji. [FOT. WM]

Terminy zagrożone

Kontrowersje związane z dotychczasowym przebiegiem przetargu są tak wielkie, że trudno sobie wyobrazić, by przegrani nie złożyli odwołań.

— Prawo zamówień publicznych nie pozwala na zawarcie umowy z wykonawcą bezpośrednio po wyłonieniu najkorzystniejszej oferty, dlatego też będziemy czekać na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) po ewentualnie złożonych odwołaniach — mówi Patrycja Loose, rzecznik prasowy MS.

To oznacza, że uruchomienie nowego SDE od 1 września 2014 r. jest zagrożone. Harmonogram MS zakładał, że na dostarczenie aplikacji nowy operator będzie miał cztery miesiące, na testy i szkolenia dla sędziów, kuratorów, pracowników więziennictwa i sądów 17 dni, a na przekazanie ostatniej dokumentacji i utworzenie rejestru użytkowników SDE dodatkowe 15 dni. W tym układzie sierpień 2014 r. miał być miesiącem przejmowania skazanych do nowego systemu.

— Istotne skrócenie tego harmonogramu będzie bardzo trudne, choćby dlatego, że technologię w kilku aspektach trzeba dopasować do specyficznych polskich wymagań — mówi przedstawiciel jednego z oferentów.

Terminy instrukcyjne

Tymczasem ustawa o SDE przewiduje, że w sytuacji, kiedy umowa z działającym operatorem wygasła, a nowy nie jest gotowy do nadzorowania skazanych, noszone przez nich na nogach obrączki są usuwane i zaczyna się przerwa w odbywaniu kary. Zapytaliśmy MS, czy widzi to zagrożenie i jakie mogą być skutki społeczne jednorazowego „wyjścia na wolność” prawie 5 tys. przestępców? Interesowało nas też, czy dla tych skazanych, którzy zostali przeniesieni do SDE z przepełnionych więzień (chodzi o prawie połowę wszystkich osób z elektronicznymi kajdankami), będzie to oznaczać konieczność powrotu za kraty? Szczegółowych odpowiedzi nie dostaliśmy.

— Wszystkie szczegółowe scenariusze dotyczące realizacji nowego SDE ustalimy z wyłonionym w przetargu wykonawcą — ucina Patrycja Loose.

Może to oznaczać, że MS wierzy, że terminy, które nazywa „instrukcyjnymi”, uda się, za zgodą nowego operatora, skrócić. Taka zgoda może być jednak dla wybranej firmy ryzykowna. Kary umowne za opóźnienia są bowiem bardzo kosztowne.

Piątka chętnych

Całego zamieszania można było uniknąć, gdyby MS lepiej przygotowało przetarg na obsługę SDE w latach 2014-18. Od jego ogłoszenia pół roku temu musiało, m.in. ze względu na niekorzystne dla siebie wyroki KIO, wielokrotnie modyfikować zapisy SIWZ i termin składania ofert. Ostatecznie na początku lutego 2014 r. wpłynęło pięć ofert, wszystkie niższe niż zabezpieczony budżet (431,4 mln zł). Najniższą, 214,0 mln zł, złożyło konsorcjum czterech firm: spółki zależne notowanych na GPW Impelu i SMT oraz warszawska EBS i IMT Poland z Zielonej Góry. Konsorcjum Nordisk Polska (spółka z grupy Polkomtela) i Konsalnet zaproponowały 241,4 mln zł, Ekotrade 298,4 mln zł, PHU Elproma 307,1 mln zł, a Comarch 347,2 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu