Dystrybucyjne ramię grupy trafi na NewConnect. Spółka oczekuje, że dzięki temu łatwiej będzie o przejęcia, a struktura handlowej grupy będzie bardziej czytelna
Bomi podjęło przełomową decyzję. Spółka zamierza upiec wiele pieczeni na jednym ogniu.
Rada nadzorcza zatwierdziła propozycję zarządu Bomi i zależnego Rabatu Service (nowa nazwa Rabatu Pomorze), by tę drugą spółkę jak najszybciej upublicznić.
— Najszybszą drogą będzie wprowadzenie Rabatu na NewConnect. Sądzimy, że wszystkie formalności zakończymy w dwa miesiące. Nie wykluczamy, że później przeniesiemy notowania na rynek główny GPW — mówi "PB" Marek Romanowski, prezes Bomi.
Wiele zalet IPO
Z naszych informacji wynika, że przy okazji wprowadzenia Rabatu na NewConnect ma zostać przeprowadzona oferta akcji nowej emisji, której wartość można szacować na maksymalnie 20-40 mln zł (free float ma stanowić 5-10 proc. kapitału). Bomi, które posiada obecnie 100 proc. Rabatu, nie będzie sprzedawało walorów i podpisze zobowiązanie typu lock-up.
— Mocno wierzymy w silne fundamenty Rabatu, więc nie mamy powodu do sprzedaży akcji. Rabat jest w komfortowej sytuacji finansowej. Jeśli inwestorzy zażądają zbyt wysokiego dyskonta, może dynamicznie się rozwijać bez pieniędzy z rynku kapitałowego — twierdzi prezes Bomi.
Dzięki wprowadzeniu Rabatu na NewConnect handlowa grupa zamierza upiec wiele pieczeni na jednym ogniu. Taka decyzja ma zwiększyć przejrzystość grupy i ułatwić przejęcia Rabatowi. Przypomnijmy, że w listopadzie Bomi mocno naraziło się inwestorom, ujawniając problemy detalicznych placówek i zapowiadając ogromne rezerwy. Kurs poszedł mocno w dół.
— Wiele osób nie wie, jak wygląda nasza grupa kapitałowa i jej model biznesowy. Spełniamy więc oczekiwania i rozdzielamy biznes dystrybucyjny i detaliczny. To zdecydowanie ułatwi pracę analitykom i zarządzającym. Jednocześnie nie widzimy sensu, by właścicielom przejmowanych podmiotów z sektora dystrybucyjnego płacić akcjami całej grupy. Wydzielenie Rabatu na rynku kapitałowym jest atrakcyjniejsze zarówno dla nich, jak i dla nas. Transakcja jest prosta i służy budowie wartości znanego biznesu. Nie ma też konieczności emisji mocno niedowartościowanych akcji Bomi — wyjaśnia szef handlowej grupy.
— Rozmawiamy z kilkoma podmiotami z rynku hurtowego o przejęciach, z których każde powinno zwiększyć nasze przychody o 10 proc. Szacujemy, że w tym roku przychody mogą sięgnąć 1 mld zł i nasz biznes będzie większy od detalu Bomi. Sami będziemy spółką publiczną, więc przejęcia będą łatwiejsze i bardziej efektywne — mówi Remigiusz Czernecki, prezes Rabatu Service.
Dzięki debiutowi Rabatu na NewConnect Bomi uzyska rynkową wycenę swojej spółki zależnej. To ułatwi wycenę całej grupy.
— Rabat jest osobnym podmiotem. Do tego zdrowym, zyskownym i rozwijającym się. Porównując go do biznesu dystrybucyjnego Emperii, Rabat może być wart około 400 mln zł.. Tymczasem grupa kapitałowa Bomi, wraz z częścią detaliczną, jest wyceniana obecnie na GPW w sumie na około 320 mln zł — mówi Marek Romanowski.
Biznes dystrybucyjny w księgach Bomi jest wart około 300 mln zł. Przeszacowanie tej wartości do wartości rynkowej możliwe jest w kolejnych raportach kwartalnych (z I lub II kwartału).
Detal zdrowieje
Na przełomie marca i kwietnia Bomi ma zakończyć sanację działalności detalicznej i podsumować koszty.
— Restrukturyzacja części detalicznej przebiega planowo. Jesteśmy zadowoleni z postępów. Mocno rozwijamy sprzedaż przez internet. Olsztyński sklep, który dopiero otworzyliśmy, okazał się wielkim sukcesem —mówi Marek Romanowski.