W maju minie rok od czasu, gdy Roman Przybylski objął stery giełdowej Grupy Kęty, zastępując Dariusza Mańkę, który kierował firmą przez dwie dekady. Producent wyrobów aluminiowych z GPW był wówczas wart około 8 mld zł, a obecnie kapitalizacja grupy zbliża się do 10 mld zł. Geopolityczna zawierucha na razie nie ma wielkiego wpływu na biznes Kęt. Płynność produkcji nie jest zagrożona, bo jak informuje Roman Przybylski - grupa ma zabezpieczone dostawy materiałów na kilka miesięcy. Jednak zdaniem prezesa, jeśli kryzys na Bliskim Wschodzie się przedłuży, nastąpi inflacja, a to osłabi wzrost gospodarczy i popyt.
Nowi menedżerowie opracują scenariusze przejęć
Ten medal ma jednak także drugą stronę.
- W trudnych czasach mogą się pojawić ciekawe okazje rynkowe – zwraca uwagę Roman Przybylski.
Zastrzega, że firma analizuje ryzyko w długiej perspektywie, bo "sytuacja geopolityczna jest bardzo dynamiczna, co utrudnia podejmowanie decyzji o takiej wadze".
- Planując akwizycje, bierzemy pod uwagę przede wszystkim biznes aluminiowy. Rozważamy różne regiony - mówi prezes.
Na razie został powołany dział international zarządzający spółkami za granicą.
- Zatrudniliśmy też dwóch dyrektorów zarządzających odpowiedzialnych m.in. za rozwój na rynkach niemieckim i francuskim - informuje prezes Grupy Kęty.
To Zoran Pisar, menedżer z ponad 20-letnim doświadczeniem, który w praktyce ma pieczę nie tylko nad rynkiem niemieckim, ale także austriackim i szwajcarskim. Nad Sekwaną natomiast za rozwój grupy odpowiada Gilles Carre-Roue, który we Francji zarządzał przez ponad dekadę wywodzącym się z Polski Oknoplastem. Nowe kadry i struktury mają pomóc Grupie Kęty w akwizycjach i opracować scenariusze przejęć, których celem jest wzmocnienie pozycji w Europie.
Za perspektywiczny Roman Przybylski uważa też rynek amerykański. Informuje, że polityka celna Donalda Trumpa, prezydenta USA, nie odcisnęła negatywnego piętna na biznesie firmy za oceanem, gdzie również trwają poszukiwania akwizycyjnych okazji.
- Rynek amerykański jest atrakcyjny ze względu na jego niezależność energetyczną i pozytywną sytuację demograficzną – mówi prezes Kęt.
Liczy też na rozwój na Bliskim Wschodzie po zakończeniu wojny.
Kęty zmienią nazwę na Aluprof do końca 2027 r.
Międzynarodowe relacje firma będzie nawiązywać i wzmacniać m.in. podczas branżowych targów w Düsseldorfie, które odbędą się w październiku.
- Nasz segment wyrobów wyciskanych pierwszy raz zaprezentuje się wówczas pod marką Aluprof. Będzie to kamień milowy w procesie rebrandingu, którego zakończenie planujemy na koniec 2027 r. – informuje Roman Przybylski.
Pod takim szyldem działa obecnie należący do grupy producent systemów aluminiowych m.in. do okien i drzwi. Rebrandingowi towarzyszą organizacyjne porządki. Niedawno Kęty zakończyły integrację przejętej spółki Selt, działającej na rynku osłon okiennych.
- Proces przebiegł pomyślnie. Selt został włączony do Aluprofu, co oznacza, że formalnie wydzieliliśmy segment osłon przeciwsłonecznych. Przed nami pozostaje jeszcze finalizacja niektórych kwestii organizacyjnych, m.in. wdrożenia wspólnego systemu informatycznego – mówi prezes Kęt.
Oprócz tego grupa działa w kilku innych obszarach. Główne segmenty to: wyroby wyciskane, czyli profile i komponenty aluminiowe, systemy aluminiowe dla budownictwa oraz opakowania giętkie, np. z tworzyw sztucznych.
Trzeba wyrównać konkurencję w Europie
Kęty zmieniają się od środka, nie działają jednak w próżni. Duży wpływ na działalność grupy mają europejskie regulacje i ogólne warunki prowadzenia biznesu, w szczególności ceny energii. Roman Przybylski liczy, że w tej sferze także nastąpią zmiany na lepsze.
Prezes pozytywnie ocenia niedawne ustalenia szczytu Rady Europejskiej, zgodnie z którymi do końca czerwca mają być określone działania pozwalające złagodzić dotychczasową politykę ochrony środowiska. W grę wchodzi m.in. zwiększenie puli bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 czy uruchomienie funduszy na finansowanie inwestycji dekarbonizacyjnych.
- Dotychczas w branży przemysłowej dominowało poczucie, że Komisja Europejska prowadzi dekarbonizację przez dezindustrializację. Zmniejszenie śladu węglowego powinno oczywiście pozostać priorytetem, jednak ważne, byśmy równolegle utrzymywali, a nawet zwiększali konkurencyjność przemysłu - mówi Roman Przybylski.
Jego zdaniem ważne jest wzmocnienie współpracy gospodarczej między państwami UE, integracji europejskich firm i unijnego rynku. Za kluczowe uważa podjęcie działań, które ograniczą różnice w cenach energii w poszczególnych krajach UE. Obecnie jedne państwa wprowadzają różnego rodzaju ulgi i dopłaty, a w innych przemysł i mieszkańcy słono płacą za prąd. W efekcie w samej UE dochodzi do nierównej konkurencji, co osłabia niektóre firmy i kraje. Prezes Kęt jest zwolennikiem ograniczenia regulacji windujących ceny energii oraz wzmacniających rozwój i inwestycje w infrastrukturę.
Wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała wzrost cen aluminium oraz ograniczyła jego podaż. Przedłużający się konflikt może wywołać spore zakłócenia w globalnym łańcuchu dostaw. To w dłuższej perspektywie nie służy nikomu. Obecnie jednak polska branża aluminium elastycznie dostosowuje się do panujących warunków. Rodzimi producenci, m.in. wyrobów wyciskanych czy płaskich, znajdują alternatywne źródła dostaw surowca. Korzystają też na rosnącym popycie ze strony odbiorców końcowych. Poprawia się więc poziom wykorzystania mocy wytwórczych, ale też wydłużają się terminy dostaw. W branży wciąż jednak panuje duża niepewność co do koniunktury w kolejnych miesiącach.
Na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat spółka z zawirowań gospodarczych wychodziła zazwyczaj wzmocniona. Pomagała w tym dywersyfikacja działalności i spora elastyczność biznesowa. Spółka w takich momentach zwykle jest w stanie rosnąć na rynkach zagranicznych, docierając do nowych kontrahentów czy wykorzystując problemy konkurencji.
Jeśli chodzi o dywidendę – oficjalnej rekomendacji jeszcze nie ma, ale przy okazji prognozy wyników spółki pojawiła się zapowiedź wypłaty 85 proc. skonsolidowanego zysku netto, co dałoby ok 49 zł na akcję za 2025 r. Nie można wykluczyć, że finalnie WZA przegłosuje jednak kilka złotych więcej, co historycznie się dość często zdarzało.
Wstępne wyniki za I kwartał 2026 r. okazały się lepsze od konsensu, co pokazuje, że spółka potrafi sobie dobrze radzić mimo zawirowań. Obecny kurs wycenia dowiezienie przez Grupę Kęty prognozy rocznej zarządu na 2026 r.
