Suspensu nie było. Marcina Jastrzębskiego typowano na prezesa Lotosu, odkąd na początku listopada powierzono mu, jako wiceprezesowi, pełnienie obowiązków szefa.
Wczoraj rada rozstrzygnęła konkurs i go powołała. Jest menedżerem z doświadczeniem w branży paliwowej, a w czasach poprzedniego rządu PiS pracował jako członek zarządu PERN, czyli operatora systemu przesyłającego ropę. Był gospodarzem niedawnej konferencji, na której Lotos prezentował strategię na najbliższe lata. Nowy prezes poprowadzi firmę wydobywającą i przerabiającą ropę, osiągającą 23 mld zł rocznych przychodów.
Opracowana przez Jastrzębskiego strategia zakłada, że inwestycji w moce przerobowe już nie będzie, ale w poszukiwania i wydobycie — jak najbardziej. Poza tym gdańska spółka będzie rozwijać produkcję — rozważa inwestycję w kompleks olefinowy, zwiększenie produkcji benzyn motorowych, uruchomienie produkcji olejów bazowych i budowę własnej elektrociepłowni.W handlu też ma co robić — trwa porządkowanie portfela stacji i praca nad nowym konceptem gastronomicznym.
Marcin Jastrzębski rozliczany będzie z efektów finansowych nowej strategii. Plan zakłada, że w latach 2019-22 EBITDA powinna wynosić średnio 4 mld zł, czyli dwa razy więcej niż obecnie. Na zwolnione przez niego stanowisko wiceprezesa ds. produkcji rada powołała Jarosława Kawulę. Finanse w Lotosie trzyma nadal Mariusz Machajewski, a za strategię i rozwój odpowiada Mateusz Bonca.