Gruzja, poletko Pana Boga

Aleksandra Kowalczuk
opublikowano: 2008-09-12 20:41

Radosna dusza mieszkańców niewielkiego, ale różnorodnego kraju pragnie jednego — pokoju.

Gruzini łączą w sobie waleczność, gościnność i otwartość na inne narody. To pozwalało im przetrwać burzliwe dzieje na Kaukazie.

Legenda głosi, że na początku tworzenia świata Pan Bóg rozdzielał narodom połacie ziemi. Kiedy większość czekających w kolejce przepychała się i kłóciła o najlepsze miejsce na globie, Gruzini, znudzeni czekaniem, rozłożyli pod drzewem kosze z pożywieniem, winem i rozpoczęli biesiadę. Weseląc się śpiewem i tańcami, nie zauważyli, jak nadszedł zmierzch. Strudzony pracą Pan Bóg udawał się na spoczynek, kiedy zauważył rozbawiony naród. Zwrócił się wówczas do nich: "Kiedy wszyscy walczyli o ziemie dla siebie, wy się weseliliście, biesiadując i ciesząc się tym, co macie. Rozdałem już tereny, które miałem. Zachowałem jednak pewien mały skrawek, który jest tak piękny, że chciałem go zatrzymać dla siebie. Ale spodobaliście mi się i wam go daruję".

Gruzińska legenda najwyraźniej oddaje poczucie dumy Gruzinów ze swej ziemi i przywiązanie do niej. Odzwierciedla również radosną duszę mieszkańców tego niewielkiego, a tak różnorodnego kraju. Jego powierzchnia jest trzy i pół razy mniejsza od Polski. Jadąc główną arterią z Tbilisi w kierunku Morza Czarnego albo od granicy azersko-gruzińskiej do Tbilisi, odnosi się wrażenie, że odległości są tak niewielkie, że Gruzję można objechać w jeden dzień, że wszędzie jest blisko.

Krowy robią, co chcą

Tę perspektywę zupełnie zniekształca podróż w Góry Swaneckie. Pokonanie krętych dróg wstrzelonych w skaliste zbocza rozciąga się w czasie razem z przestrzenią, jaką otwierają kolejne zielone wzgórza. Przy każdym zakręcie rozpościera się nowy krajobraz, kolejne góry z maleńkimi chatkami, kapliczkami albo krzyżami na zboczach. Liczącą 46 km drogę z największej miejscowości w Swanetii — Mestii — do wsi Uszguli pokonuje się ponad trzy godziny. Wyboistą trasę przecinają małe strumienie niosące materiał skalny. Czasem należy się przeprawić przez stare drewniane mosty, na których leniwie wygrzewa się w słońcu stado krów. Bydło spaceruje zarówno po górskiej drodze, jak i środkiem placu kilkutysięcznego miasteczka. Nawet nocą należy uważać, aby na drodze nie zderzyć się ze zbłąkaną krową.

— My tu mamy pełną demokrację, nawet krowy mogą robić, co chcą — zapewnia mieszkaniec Mestii.

Uszguli wznosi się 2200 m n.p.m. Jest najwyżej położoną wsią w Europie (jeśli, jak chcą niektórzy, zaliczać do niej Kaukaz). Jej krajobraz wzbogacają liczne wieże obronne, budowane zwykle dla obrony w ramach praktyk krwawej zemsty rodowej. Stojąc w centrum wsi, można ujrzeć najwyższą górę Wielkiego Kaukazu w Gruzji, Szcharę (5068 m n.p.m.), której szczyt otacza pierścień chmur. Surowy klimat regionu, uboga infrastruktura i niewielkie perspektywy zatrudnienia skłaniają mieszkańców do opuszczenia gór. Władze dla zatrzymania odpływu ludności zapewniają bezpłatny prąd oraz dostęp do bieżącej wody.

— W ostatnich kilku latach wiele się zmieniło. Dzięki reformie w policji udało się zapanować nad porządkiem w Swanetii. Nie ma już bandytyzmu na ulicach — chwali osiągnięcia władzy przedstawiciel miejscowej administracji — pan Murat.

Jego słowa potwierdza Niko, kierowca marszrutki, minibusa — najczęstszego środka transportu w regionie.

— Jeszcze dwa lata temu nikt nie wychodził z domu bez automatu. Najczęściej napady zdarzały się na trasie. Albo dostałem kulkę, gdy się broniłem, albo mnie okradziono — wspomina Niko, wskazując na potwierdzenie swoich słów miejsce postrzałowe.

Tygiel etniczny

Od pól winorośli w Kachetii, przez zatłoczone uliczki zakurzonego Tbilisi, po zielone Góry Swaneckie i wodospady górskie wokół doliny Kodori mieszka jeden naród, choć wiele grup etnicznych.

"Jestem Megrelem, czyli Gruzinem" — powie mieszkaniec na zachodzie kraju. "Jestem Swanem, prawdziwym Gruzinem"— usłyszymy w górach na północy. "Pochodzę z Abchazji, jestem Abchazem według przynależności regionalnej, ale należę do narodu gruzińskiego"— zwierzy się uciekinier z Suchumi, który w wyniku wojny o Abchazję zmuszony był po 1994 r. opuścić swój dom.

Jeden naród w swych domach często używa odmiennych języków, przez niektórych uznawanych za dialekty, na weselach tańczy różne tańce ludowe, w różnym stopniu przejawia przywiązanie do miejscowych tradycji, modli się w różnych kościołach. Jednak charakterystyczna dla mieszkańca każdego regionu jest żywiołowość, emocjonalność i energia, która kipi na każdym kroku.

Toast za pokój

Gruzin równie żywiołowo prowadzi samochód, jak dyskusje o polityce, tak samo emocjonalnie przytacza wątki z historii swego narodu, jak wczorajszą kłótnię z sąsiadem. Kilkutysięczne dzieje kraju sprawiają, że perspektywa wydarzeń ostatniego stulecia zdaje się zawężać do ostatnich miesięcy i wywoływać podobne emocje.

Z równym zaangażowaniem Gruzin przy toastach opisuje piękno górskiej przyrody, jak swoje namiętne uczucia do ukochanej kobiety. Toasty przy stole są nieodłącznym elementem biesiady, które budują świąteczny nastrój. Toast jest formą werbalizacji marzeń, życzeń skierowanych do współbiesiadników, często poetyckim wyrazem przywiązania do rodziny, formą podziwu dla piękna ojczystej ziemi. Rozpoczyna je tamada — mistrz ceremonii, który nawiązuje w przemowie do starożytnych dziejów Gruzji, przywołuje legendę lub historię z życia, z której płynie intencja toastu. Toasty wznosi się na cześć "zacnych gości", "wszystkich rodziców", "za walczących o jedność państwa", "za pokój w Gruzji", "za młode pokolenie będące przyszłością narodu", "za piękną przyrodę, która nas stworzyła", "za wszystkie narody, niechaj żyją w pokoju".

A pokój jest tym, za czym Gruzini najbardziej tęsknią. Oparta o góry Kaukazu obecna Gruzja przez wieki była zlepkiem rywalizujących ze sobą księstw oraz obiektem inwazji perskiej, rzymskiej, mongolskiej, tureckiej, a w końcu rosyjskiej. Między najazdami i walkami książęcymi przebłyskiwały okresy świetności państwa za czasów Dawida Budowniczego z przełomu XI i XII wieku oraz królowej Tamary w XII i XIII stuleciu.

Gruzini po rozpadzie Związku Radzieckiego dotąd nie zdołali zaprowadzić pełnej jurysdykcji w granicach państwa. Na początku lat 90. w wyniku walk w dwóch autonomicznych republikach: Abchazji i Osetii Południowej, władze rosyjskie zainstalowały marionetkowe rządy, które wypędziły gruzińską administrację razem z setkami tysięcy mieszkańców. U podłoża konfliktu leżały kwestie etniczne, które stworzyły polityczny problem, motyw wykorzystany przez Moskwę do zachowania swojej obecności w poradzieckim świecie. Zmianę sytuacji wewnętrznej w Gruzji postawił sobie za cel Micheil Saakaszwili, który od 2003 r. konsekwentnie dążył do ustanowienia "porządku konstytucyjnego w państwie" poprzez przywrócenie kontroli nad separatystycznymi regionami.