Grzechy ustawy refundacyjnej

  • Alina Treptow
opublikowano: 26-02-2013, 00:00

Resort zdrowia zabrał się za nowelizowanie kontrowersyjnego prawa. Znękani ustawą przedsiębiorcy postanowili wykorzystać okazję

Ustawa refundacyjna okazała się dla branży farmaceutycznej prawdziwym surwiwalem. Po roku jej obowiązywania rynek farmaceutyczny skurczył się o blisko 2 mld zł. Teraz jest szansa na zmiany, bo resort zdrowia pracuje nad nowelizacją. Biznes chce skorzystać z okazji. Przedsiębiorcy liczą, że nowe prawo będzie bardziej przejrzyste, żeby nie trzeba było już się domyślać, o co chodziło autorom. Mają też nadzieję na uwzględnienie racjonalnych uwag szpitali i producentów leków.

W połowie stycznia Pracodawcy RP, w imieniu firm farmaceutycznych produkujących leki innowacyjne i generyczne, wysłali pismo z propozycjami zmian w ustawie refundacyjnej. Branża oczekuje m.in. uproszczenia i zautomatyzowania procedury przedłużania decyzji o wpisaniu leku na listę refundacyjną, zmiany zasad grupowania leków czy ochrony tajemnicy handlowej (pełna lista postulatów w ramce).

— To nie pierwsza i zapewne nie ostatnia próba poprawienia felernej ustawy — mówi Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP. Organizacja przekonuje, że uwzględnienie jej propozycji nie tylko rozwiąże część problemów sektora farmaceutycznego, ale też usprawni działanie resortu zdrowia. Paulina Kieszkowska-Knapik, partner w kancelarii Baker & McKenzie, uważa, że wprowadzenie poprawek z listy to absolutne minimum. Tak naprawdę ustawa wymaga znacznie więcej.

— Przepisy są nieprzejrzyste — nie tylko dla przedsiębiorców, szpitali i lekarzy, ale też urzędników w resorcie zdrowia. Ustawa ma wiele dziur. Brakuje np. zapisu o przedłużeniu decyzji refundacyjnej, aby nie trzeba było na nowo negocjować tysięcy umów, czy przeniesieniu jej z jednej firmy na inną, gdy lek zostanie sprzedany lub producent przejęty — wymienia Paulina Kieszkowska-Knapik.

Część niejasności, które pojawiły się w trakcie obowiązywania ustawy, resort zdrowia wyjaśniał komunikatami. Zdaniem Pauliny Kieszkowskiej-Knapik, taka prowizorka nie rozwiązuje problemu. Potrzebna jest nowelizacja.

Zła praktyka

Przy okazji nowelizacji ustawy przedsiębiorcy postanowili zaapelować o zmiany stosowanej przez ministerialnych urzędników praktyce — niezwiązanej wprost z obowiązującym prawem. Jeden problem dotyczy tajemnicy handlowej firm farmaceutycznych, której resort zdrowia nie chroni. Na podstawie publikowanej listy refundacyjnej konkurenci mogą bez trudu wyliczyć, jaką cenę producent wynegocjował za zamkniętymi drzwiami.

Drugi wiąże się z przebiegiem negocjacji cenowych i ich finałem w postaci decyzji o umieszczeniu, bądź nie, leku na liście refundacyjnej. Producenci nie chcą być zaskakiwani negatywnymi decyzjami urzędników wieńczącymi z pozoru udane negocjacje. Zdarzało się to wielokrotnie podczas rozmów prowadzonych ponad rok temu.

Przedstawiciele firm wychodzili z ministerstwa zadowoleni z osiągniętego kompromisu, by po dwóch miesiącach ze zdziwieniem skonstatować brak ich leku na liście. Taka praktyka powodowała, że firmy nie kontynuowały negocjacji (nawet jeśli były skłonne do dalszych ustępstw), przekonane, że resort zaakceptował ich propozycje.

Problemy do rozwiązania

Aneksowanie decyzji

Decyzje refundacyjne są ważne dwa lata. W tym roku Ministerstwo Zdrowia będzie musiało rozpocząć negocjacje z producentami od nowa. Firmy farmaceutyczne przeraża wizja ponownych trudnych rozmów, nagłych wezwań na spotkanie do ministerstwa, sesji negocjacyjnych kończących się o siódmej rano. Dlatego zabiegają o wprowadzenie mechanizmu, który pozwoli na automatyczne przedłużanie decyzji o umieszczeniu leku na liście — zwłaszcza jeśli jego skład czy dawki nie uległy zmianie i nie ma możliwości obniżenia ceny.

Definicja bez reguły

Po roku obowiązywania nowego prawa firmy farmaceutyczne nadal nie wiedzą, kto powinien naliczać niejasno zdefiniowaną w ustawie cenę zbytu — czy spółka matka koncernu farmaceutycznego, czy jej polski oddział. Przemysł farmaceutyczny zwraca uwagę na surowe kary, jakim podlegają firmy źle naliczające ceny i marżę. Przedsiębiorcy chcieliby działać na mniej grząskim gruncie.

Dość upustów

Jeśli na liście refundacyjnej figuruje lek innowacyjny, producent pragnący wprowadzić na nią inny lek z tą samą substancją czynną (lub ten sam, ale z inną jej dawką), zgodnie z ustawą, musi obniżyć cenę o 25 proc. Ta zasada obowiązuje także przed wygaśnięciem patentu, kiedy nie można jeszcze produkować generyków, a producentowi należą się ekstrazyski na pokrycie kosztów badań. Ten sam problem dotyczy leków biopodobnych. Firmy farmaceutyczne zwracają uwagę, że Komisja Europejska, która wcześniej lobbowała za tym taką regulacją, dzisiaj się z niego wycofuje.

Limity limitują biznes

Ustawa refundacyjna pogrupowała leki, do jednego worka wrzucając preparaty zawierające różne substancje czynne i działające inaczej. Potem dla całej grupy wyliczono limit refundowanej ceny. Najwięcej kłopotów przysparza to szpitalom. Nie mogą kupić leku, którego cena jest wyższa od limitu, nawet jeśli nie ma tańszego odpowiednika. Zdaniem ekspertów, problem rozwiązałoby grupowanie farmaceutyków zawierających tę samą substancję czynną.

OKIEM POSŁA

Czarny scenariusz

BOLESŁAW PIECHA, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia

Niektóre proponowane przez przedsiębiorców zmiany są potrzebne, m.in. doprecyzowanie definicji ceny zbytu. Prawo powinno być jasne i przejrzyste, więc nowelizacja jest konieczna. Resort zdrowia nie ma łatwego zadania, bo musi pogodzić interesy przedsiębiorców i pacjentów, nie zapominając o własnym niezbyt zasobnym portfelu. Ustawa refundacyjna okazała się wyjątkowo niefortunna. Stracili na niej wszyscy: producenci, hurtownie, apteki i pacjenci. W przyszłym roku będzie naprawdę dramatycznie, bo w aptekach może zabraknąć leków. Po pierwsze, z powodu wzmożonego eksportu spowodowanego niskimi cenami, po drugie, ze względu na rezygnację z obecności na liście refundacyjnej firm, które nie będą mogły zaakceptować kolejnych obniżek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu