Grzegorz Kołodko rozruszał dealerów

Marek Nienałtowski
opublikowano: 2002-07-18 00:00

Po tym, jak we wtorek Grzegorz Kołodko przedstawił swój plan gospodarczy, nasza waluta złapała wiatr w żagle. Inwestorzy bardzo dobrze przyjęli zapowiedzi szefa resortu finansów. Podczas środowej sesji cena dolara spadła do 4,093 zł, choć jeszcze dzień wcześniej wynosiła 4,189 zł. W tym samym okresie o prawie 11 groszy potaniało również euro — z 4,225 zł do 4,1175 zł. O godz. 16.00 GUS podał, że czerwcowa produkcja przemysłowa wzrosła o 3,3 proc. w stosunku do maja i o 2,2 proc. w stosunku do czerwca 2001 r. Analitycy oczekiwali spadku. O godz. 16.20 dolar wyceniany był na 4,1025 zł, a euro na 4,121 zł.

W najbliższych dniach notowania złotego powinny się stabilizować przy obecnych poziomach. W centrum zainteresowania inwestorów znajdzie się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. W opinii rynku, kolejnej obniżki stóp nie będzie.

Wtorkowe, pełne optymizmu wystąpienie szefa Fed przed senacką komisją bankową nie pomogło amerykańskiej giełdzie. Choć Alan Greenspan podkreślił, że sytuacja gospodarki ulega polepszeniu, indeksy na Wall Street zamknęły się na minusie. W ślad za giełdami ruszyła również cena dolara. Kurs EUR/USD zwyżkował do 1,013. Otwarcie środowej sesji europejskiej przyniosło dalszy jego wzrost, tym razem do najwyższego od 21 stycznia 2000 r. poziomu 1,0160. Podczas kolejnych godzin amerykańska waluta zaczęła jednak w szybkim tempie odrabiać straty. Wartość euro spadła do 1,0035, co było wynikiem obaw inwestorów o możliwą interwencję na japońskim rynku oraz realizacji przez nich zysków z długich pozycji we wspólnej walucie, a także poprawy nastrojów na Wall Street. O godz. 16.20 jedno euro było wyceniane na 1,005 USD. Uważamy, że możliwa jest głębsza korekta spadkowa euro, nawet w okolice 0,9835 USD. Poziom 0,9990 radzimy wykorzystać do zakupów euro.