Corum TFI — tak się nazywa nowa firma Grzegorza Mielcarka, który po niemal dwóch latach nieobecności w branży znów chce zarządzać pieniędzmi klientów.
![Grzegorz Mielcarek nie ma aspiracji konkwistadora. Tłumaczy, że Corum TFI będzie niszową, kameralną firmą nastawioną na wąską grupę klientów. [FOT. WM] Grzegorz Mielcarek nie ma aspiracji konkwistadora. Tłumaczy, że Corum TFI będzie niszową, kameralną firmą nastawioną na wąską grupę klientów. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/4a7512aa-6f2a-43eb-9819-f816315ae35a/a6d51f23-06a2-5a33-94ef-2eb9c713d3d1_w_830.jpg)
Zapowiada wprowadzenie funduszy alternatywnych oraz absolutnej stopy zwrotu, które nie tylko w teorii, ale również w praktyce będą przynosić zysk bez względu na koniunkturę. Corum skieruje ofertę wyłącznie do zamożnych inwestorów, dysponujących co najmniej 1 mln zł. W zarządzaniu pomagać mu będzie Arnold Mardoń, który wcześniej także pracował w Investors TFI.
— W najbliższych dniach złożymy w Komisji Nadzoru Finansowego wniosek o zgodę na licencję. Zamożni klienci mają możliwość inwestowania w fundusze alternatywne, które wymagają większego zaangażowania [około 250 tys. zł — red.]. Aby takie instrumenty przynosiły wymierne korzyści, muszą być funduszami zamkniętymi o szerokiej strategii inwestycyjnej — tłumaczy Grzegorz Mielcarek. Dla niego budowanie od podstaw funduszowego biznesu to nie pierwszyzna.
To on w 2005 r. uczestniczył w tworzeniu Investors TFI. Był ojcem sukcesu flagowego Investor FIZ, ale również jego… porażki. Fundusz typu absolute return, który powinien zarabiaćw każdych warunkach, w 2012 r. stracił prawie 25 proc. w zaledwie jeden miesiąc. To był rekord w historii rynku. Zarząd Investors TFI tłumaczył wówczas, że słabe wyniki były skutkiem zbyt silnej wiary w utrzymanie wzrostowego cyklu koniunkturalnego, podczas gdy rynki uginały się pod ciężarem pogłębiającego się kryzysu zadłużeniowego.
Ofiarą błędnych decyzji inwestycyjnych byli nie tylko klienci funduszu, ale również jego zarządzający, w tym Grzegorz Mielcarek. Czy to nie będzie przeszkadzać w nowym przedsięwzięciu?
— O wpadce z Investor FIZ wiele osób w ogóle nie słyszało albo po prostu o niej nie pamięta, oczywiście dopóki ktoś „życzliwy” nie przypomni. W tym przypadku trzeba jednak pamiętać, że odpowiedzialność za wyniki spoczywała na zespole i trudno dziś określić konkretny udział poszczególnych osób — uważa Tomasz Publicewicz, prezes Analiz Online.
Rynek funduszy w Polsce jest bardzo rozdrobniony — z roku na rok wciąż przybywa podmiotów. Nie brakuje też powierników, którzy sięgają do kieszeni zamożnych inwestorów. Quercus TFI czy Altus TFI to przykłady firm, które z impetem wdarły się na wyżyny sukcesu. O podobnym finiszu na razie nie myśli Grzegorz Mielcarek, bo zdaje sobie sprawę, że do tego potrzebny jest tzw. track rekord, czyli historia dokonań.
— Uważam, że na rynku jest miejsce dla wielu podmiotów. Zanim jednak rozpoczniemy rozmowy z dystrybutorami, chcemy pokazać, że faktycznie potrafimy zarabiać. W tym biznesie liczą się przede wszystkim umiejętności zarządzającego, a wystarczy spojrzeć na wyniki funduszy absolutnej stopy zwrotu, by wyciągnąć wnioski — dodaje Grzegorz Mielcarek.
Szef Analiz Online uważa, że szanse na sukces nowego TFI są spore, o ile oczywiście nie jest to czas kryzysu, gdy ludzie kurczowo trzymają się bankowych lokat, choć to też nie przeszkadza, gdy ma się asa w rękawie.
— Wydaje się, że nie ma dobrego i złego czasu na tworzenie firmy zarządzającej funduszami, ale nawet start w tak trudnym momencie może prowadzić do sukcesu. Przykład to Quercus TFI, które zgodę KNF na działalność otrzymało w lutym 2008 r., czyli w bardzo trudnym okresie, a mimo to dziś ma już ponad 4 mld zł aktywów — przypomina Tomasz Publicewicz.