GSK złoży zażalenie

Jarosław Królak
opublikowano: 2004-02-03 00:00

GlaxoSmithKline odwoła się do Naczelnego Sądu Administracyjnego od decyzji „uniewinniającej” sędzię Ewę Wrzesińską-Jóźków.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie nie odsunął Ewy Wrzesińskiej-Jóźków, sędzi Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), od orzekania w sprawie firmy farmaceutycznej GlaxoSmithKline (GSK). Prawnicy GSK zapowiadają zażalenie do NSA. Ich zdaniem Ewa Jóźków, jako wiceprezes Głównego Urzędu Ceł, miała wpływ na niekorzystne dla importerów leków decyzje organów celnych.

Wszystko w porządku?

Kontrowersyjną działalność sędzi Jóźków „PB” opisał 23 stycznia. Od połowy grudnia 2001 r. do końca kwietnia 2002 r. była wiceprezesem Głównego Urzędu Ceł (GUC). Organa celne zarzucały firmom farmaceutycznym podawanie wartości celnej sprowadzanych leków bez uwzględnienia rabatów uzyskiwanych od producentów. Wartość celna była podstawą do naliczania refundacji za leki od kas chorych. Celnicy uznali, że stosowany system rabatowo-marżowy miał na celu uzyskiwanie wyższych refundacji, co mogło zmniejszyć wpływy do budżetu. Resort zdrowia szacuje, że może to być nawet 5 mld zł.

Ewa Wrzesińska-Jóźków, jako wiceszef GUC, 17 stycznia 2002 r. przedstawiła niekorzystną dla importerów wykładnię przepisów celnych, którą potem szeroko wykorzystywały podległe jej organa celne do uzasadnienia swych decyzji.

4 grudnia 2002 r. Ewa Jóźków została sędzią NSA. Rozstrzyga odwołania firm od decyzji organów celnych. Kilkadziesiąt firm importujących leki prowadzi kilkaset sporów celnych. Bez efektu.

O wyłączenie sędzi Jóźków z tego rodzaju spraw jako pierwsi wystąpili pełnomocnicy GSK. Pierwsze starcie przegrali. Trójka sędziów stołecznego wojewódzkiego sądu administracyjnego uznała, że w czasie wydawania konkretnej decyzji wobec GSK sędzia Jóźków nie ingerowała w postępowanie organów celnych.

Czy sąd rzeczywiście ma rację?

Z dokumentów, które posiadamy, niezbicie wynika, że najważniejsze fragmenty wykładni prawa, sporządzonej przez Ewę Wrzesińską-Jóźków, były wręcz kopiowane w uzasadnieniach decyzji organów celnych wydawanych wobec importerów leków.

Nadal sądzi

Po naszej publikacji z 23 stycznia prof. Roman Hauser, prezes NSA, rozpoczął wyjaśnianie całej sprawy. Jeszcze się nie zakończyło.

Wypowiedziała się Irena Kamińska, rzecznik Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

— Nasi sędziowie będą teraz wnikliwiej zastanawiać się, czy aby nie powinni powstrzymać się od orzekania w sprawach, na które wcześniej mogli mieć jakiś wpływ. Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie — mówi Irena Kamińska.

Wczoraj sędzia Ewa Jóźków zasiadała w składzie sądu w sprawie GSK.

Okiem eksperta

Tylko sędziowskie sumienie

Jeśli wysoki urzędnik wydał wykładnię prawa, która potem była stosowana w decyzjach podległych organów, to taka osoba miała wpływ na te decyzje, ale nie bezpośredni. Jeżeli osądza w NSA te sprawy, to pozostaje w zasadzie tylko odwołanie się do jego sumienia, poczucia uczciwości i obiektywizmu. Jeżeli sam się nie wyłączy, odsunięcie go od tych spraw może być trudne. Chyba że zasugeruje mu to prezes NSA.

Jacek Jagielski

prof. prawa administracyjnego na Uniwersytecie Warszawskim