"Guardian": Gazprom chce 20 proc. brytyjskiego rynku do 2015 r.

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 18-01-2006, 09:24

Gazprom ma ambicję zaspokojenia 20 proc. brytyjskiego zapotrzebowania na energię do 2015 roku, a możliwym środkiem umożliwiającym realizację tego celu byłoby przejęcie brytyjskiej firmy, takiej jak np. Scottish Power - pisze środowy "The Guardian".

Gazprom ma ambicję zaspokojenia 20 proc. brytyjskiego zapotrzebowania na energię do 2015 roku, a możliwym środkiem umożliwiającym realizację tego celu byłoby przejęcie brytyjskiej firmy, takiej jak np. Scottish Power - pisze środowy "The Guardian".

    W wywiadzie dla gazety wiceprezes koncernu Aleksandr Miedwiediew przyznał, iż ostatni spór z Ukrainą zaszkodziłwizerunkowi Gazpromu, ale winą za to obciążył "zimnowojenną" z  ducha - jak to określił - reakcję Zachodu na to wydarzenie.

    Gazprom obecny jest już na brytyjskim rynku jako hurtowy dostawca gazu dla odbiorców przemysłowych i elektrowni, ale według "Guardiana" ma również ambicje jako dostawca gazu dla odbiorców indywidualnych, ku czemu najprostszym sposobem byłoby przejęcie już działającego w tym segmencie rynku dostawcy brytyjskiego.

    "Zaczynanie od zera w segmencie detalicznym byłoby niemożliwe,  ale nie wykluczamy tego na drodze przejęcia innej firmy" - powiedział Miedwiediew gazecie.

    "Guardian" wskazuje w tym kontekście na Scottish Power, której przejęciem mógłby być zainteresowany Gazprom. Przejęcie firmy, która ma 5 mln indywidualnych klientów, rozważał wcześniej niemiecki koncern E.On.

    "Rozglądamy się za nowymi możliwościami, także w ramach przejęcia innych firm. To, że Scottish Power jest firmą dużą, nie  zniechęca nas, ale na obecnym etapie nie mamy konkretnych planów" - dodaje Miedwiediew.

    Scottish Power oceniana jest na ok 10 mld funtów. Miedwiediew sugeruje, że Gazprom nie miałby trudności ze sfinansowaniem tej transakcji, gdyby się na nią zdecydował: "Gazprom przeznacza na inwestycje 10 mld dol. rocznie, a przy naszym wysokim ratingu kredytowym zgromadzenie źródeł finansowania w tej wysokości nie byłoby trudne" - zapewnia Miedwiediew.

    Przedstawiciel Gazpromu zaprzeczył zarazem, iż spór koncernu z Ukrainą miał podłoże polityczne.

    "Gazprom działał jak normalna firma komercyjna. Gdybyśmy chcieli użyć gazu jako instrumentu politycznego nacisku, to byśmy to zrobili tuż po pomarańczowej rewolucji".

    "Do negocjacji cenowych z Ukrainą w sprawie dostaw na 2006 rok przystąpiliśmy w marcu 2005 roku, a same negocjacje odbywały się zgodnie z normami europejskimi, tak jak chciała Ukraina. Ponieważ umowy nie udało się osiągnąć przed 1 stycznia, musieliśmy wstrzymać dostawy. Odbiorcy w Europie Zachodniej mieli mniej gazu tylko przez 1 dzień, gdy odprowadziła go Ukraina" - podkreślił przedstawiciel Gazpromu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane