GUS też dostrzega przyspieszenie

Marek Knitter
opublikowano: 2003-07-30 00:00

Ożywienie gospodarcze stało się faktem, choć nie przekłada się to na sytuację na rynku pracy — twierdzą statystycy z GUS. Ich zdaniem natomiast, niższe plony zbóż nie powinny przełożyć się znacząco na wzrost cen żywności.

Podsumowując sytuację społeczno-gospodarczą w kraju w I połowie 2003 r. Tadeusz Toczyński, prezes Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), stwierdził, że coraz bardziej wyraźne są oznaki ożywienia. Zaznaczył jednak, że spadek stopy bezrobocia w czerwcu do 17,8 proc. jest zjawiskiem tylko sezonowym.

— Pojawiło się w urzędach znacznie więcej ofert pracy. Należy jednak zwrócić uwagę, że liczba bezrobotnych w czerwcu była i tak wyższa o 43,7 tys. osób niż przed rokiem. Z naszych rozmów z przedsiębiorcami wynika, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy można spodziewać się znacznie więcej zwolnień — mówi Tadeusz Toczyński.

To, co daje pewną nadzieję na poprawę sytuacji w przyszłości, to — według ekspertów z GUS — dalszy znaczny wzrost produkcji dóbr inwestycyjnych i rosnący eksport.

— W II kwartale, mimo kiepskiej koniunktury u naszych zachodnich sąsiadów, rósł eksport. Wzrosły obroty nie tylko z UE, ale również z krajami Europy Środkowej i Wschodniej. Poprawiła się również wydajność pracy — podkreśla prezes GUS.

Według wstępnych szacunków GUS, zbiory zbóż w 2003 r. wyniosą 21,7-22,7 mln ton, co oznacza spadek o 9-13 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Może to wpłynąć na wzrost cen zbóż, a w konsekwencji na wzrost cen żywności i inflacji. Choć wcale tak być nie musi.

— Spada również hodowla trzody chlewnej, co spowoduje znaczne obniżenie popytu na zboża. Tym samym ewentualny import na wiosnę może być zbliżony do tegorocznego poziomu. Inflacja w kolejnych miesiącach wzrośnie, ale będzie to miało charakter sezonowy — uważa Tadeusz Toczyński.