Gwałtowne ruchy niewiele pomogą

Jacek Zalewski
17-07-2009, 00:00

Bez względu na decyzję prezydenta Lecha Kaczyńskiego — nieznaną nam w momencie zamknięcia niniejszego wydania "PB", w każdym razie podpis został wykluczony, w grę wchodzi weto lub skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego — ustawa z 24 czerwca 2009 r. o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych nie zapisze się na plus w dorobku Platformy Obywatelskiej.

Przypomnijmy, że głowa państwa już raz wygrała medialne starcie z rządem, odmawiając podpisania ustawy z 25 kwietnia 2008 r. o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji. Wydawało się, że tamta gorzka nauczka spowoduje, iż następnym razem premier Donald Tusk zbierze wystarczające siły do odbicia weta. I prawie tak było — do czasu, gdy w ostatniej chwili PO w kwestii finansowania mediów publicznych wystawiła do wiatru nie tylko SLD, ale także koalicyjne PSL. Dlatego podejmowane w ostatnich godzinach gwałtowne ruchy sklecające to pęknięcie niewiele pomogą.

Charakterystyczna jest okoliczność, że poza PO ustawy medialnej dosłownie nikt nie popiera i nie żałuje. Dlatego nasuwa się naturalne pytanie do premiera Tuska, wymagające jednak odpowiedzi absolutnie szczerej, z ręką na sercu. Otóż wyobraźmy sobie, że identyczna co do treści ustawa — między innymi wprowadzająca opcję zerową zarówno w KRRiT, jak i w radach nadzorczych i zarządach — wchodzi w życie w sytuacji, gdy premierem jest… Jarosław Kaczyński, wsparty przez koalicję PiS z LPR i Samoobroną. Jak zareagowałaby na to Platforma?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Gwałtowne ruchy niewiele pomogą