Minister finansów wie, że wpisując teraz do ustawy nowe stawki PIT zagra na nosie politykom.
„Puls Biznesu”: Czy minister Gilowska słusznie robi wpisując już teraz do ustawy o PIT dwie stawki 18 i 32 proc.?
Witold Modzelewski: Oczywiście. Dzięki temu pojawi się quasi-prawna gwarancja wejścia w życie niższych stawek. Wpisanie teraz 18 i 32 proc. stworzy niezręczną sytuację dla polityków, bo trudno będzie się z tego wycofać. Prawdopodobnie pojawiłby się opór nawet ze strony polityków rządzącej partii.
Czy to dobry pomysł odbierać 50 proc. koszty uzyskania przychodu np. naukowcom, a utrzymywać ten przywilej dla „prawdziwych” artystów?
Aby zawęzić to prawo, władza powinna odejść od wiązania 50 proc. kosztów z prawami autorskimi. A tak w ustawie będzie musiała być definicja twórczości w wersji węższej niż definicja praw autorskich. To jest skazane na niepowodzenie. Dojdzie do konfliktów podatników z organami skarbowymi.
Czemu ma służyć cios w samozatrudnienie?
Ograniczając samozatrudnienie fiskus chce zmusić do płacenia wyższego ZUS i wyższego podatku dochodowego. Niech nie zapomina, że może to narazić budżet na spore straty z powodu mniejszych wpływów z VAT. Nie tędy droga.
Czy firmy będą oświadczać, że auta jeżdżą tylko służbowo?
Jeżeli MF zechce wprowadzić odpowiedzialność karną za złamanie oświadczenia, niewielu odważy się je składać. Jak szef firmy może w pełni ręczyć, że żaden z pracowników nie pojedzie „prywatnie”? Przecież nie może mieć pewności, co zrobią pracownicy. Kto zaryzykuje? Bezpiecznie będzie nie składać oświadczeń i nie ryzykować. Ale wtedy zapłaci się podatek. Może właśnie o to fiskusowi chodziło?
Prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów