Gwiazdy biznesu nie lubią się dzielić

Magdalena WierzchowskaMagdalena Wierzchowska
opublikowano: 2014-04-17 00:00

Fundusze nie dają nic, za co warto oddać kontrolę — uważają silni gracze, którzy o pozycję na rynku i kapitał nie muszą się martwić. Dla innych private equity jest szansą na więcej

Dlaczego nie sprzedam firmy funduszowi private equity? Pod takim prowokacyjnym tytułem „Puls Biznesu” zorganizował debatę na XI Forum Private Equity & Venture Capital. Z trudnym pytaniem zmierzyli się nestorzy polskiej przedsiębiorczości.

O NAGRODACH DECYDOWAŁA KAPITUŁA W SKŁADZIE:
 (od lewej) Krzysztof Walenczak, dyrektor generalny Societe Generale Corporate & Investment Banking, Paweł Bajno, partner Norton Rose Fulbright, Paweł Rymarz, partner zarządzający Weil, Gotshal & Manges, Grzegorz Nawacki, zastępca redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”, Ryszard Trepczyński, członek zarządu PZU, Paweł Tomczuk, prezes MSL Financial Communications Poland. [FOT. GK]
O NAGRODACH DECYDOWAŁA KAPITUŁA W SKŁADZIE: (od lewej) Krzysztof Walenczak, dyrektor generalny Societe Generale Corporate & Investment Banking, Paweł Bajno, partner Norton Rose Fulbright, Paweł Rymarz, partner zarządzający Weil, Gotshal & Manges, Grzegorz Nawacki, zastępca redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”, Ryszard Trepczyński, członek zarządu PZU, Paweł Tomczuk, prezes MSL Financial Communications Poland. [FOT. GK]
None
None

— Private equity nie wnosi do firmy wartości, jakiej oczekuję. Jestem gotów podzielić się akcjami, jeśli fundusz będzie w stanie zrobić z mojej firmy strukturę międzynarodową. Jednak po roku rozmów okazuje się, że tego nie da się zrobić — mówił Henryk Orfinger, prezes i współzałożyciel Dr Ireny Eris.

— Giełda daje porównywalne wyceny przy większej swobodzie działalności — dodał Marian Owerko, prezes i założyciel Bakallandu. Czasem w grę wchodzi też problem mentalny. Przedsiębiorcom trudno jest oddać kontrolę nad firmą. — Nie jestem w stanie zaakceptować wspólnika. Taki człowiek się rodzi, taki ma charakter — mówił Arkadiusz Muś, właściciel firmy Press Glass, największego polskiego producenta szyb zespolonych. Nie chce sprzedać firmy „ani za 5 lat, ani za 10, ani nawet za 100”.

— Chcę budować markę ponadczasową, tworzyć własne struktury, np. dział zajmujący się inwestycjami zagranicznymi, i zatrudniać ludzi znających kulturę rynku, a nie firmę doradczą wnoszącą wartość dodaną tylko na chwilę. To jest strategia dla firm, które chcą się rozwijać długofalowo — mówił Arkadiusz Muś.

Po ile? Co po ile?

A fundusze są często postrzegane jako partner zorientowany raczej na szybki zysk, a nie długofalowe budowanie wartości firmy. Taki, który bardziej przeszkadza, niż pomaga.

— Można sprzedać całą spółkę inwestorowi strategicznemu, zamiast tracić energię na walkę z funduszem — mówił Marian Owerko. Fundusze nie mają wystarczających kompetencji, by realnie pomóc przedsiębiorcom — zwracali uwagę uczestnicy panelu.

— Parę lat temu omawiałem z funduszem angielskim opcję jego wejścia do spółki. Po godzinie okazało się, że — zdaniem funduszu — produkuję butelki. Trudno kontynuować rozmowę z inwestorem, któremu muszę tłumaczyć, że wytwarzam szkło płaskie — mówił Arkadiusz Muś.

— Fundusze dysponują wiedzą teoretyczną, ale nie przeprowadzą zmian w firmie. Kompetencje operacyjne zawsze będą po stronie przedsiębiorstwa, nawet gdybym dogadał się z funduszem — uważał Marian Owerko.

Pieniądze to nie wszystko

Po co więc firmom fundusze? Choć paneliści wybrzydzali, sala pękała w szwach od przedstawicieli firm — mniej znanych i o mniej ugruntowanej pozycji na rynku — dla których współpraca z funduszem private equity to szczyt marzeń.

— Private equity daje olbrzymią wartość dodaną. Umożliwia przedsiębiorcy pójście dalej, niż mógłby samodzielnie, lub wyjście z firmy właścicielom, którzy się starzeją — mówił Henryk Gołębiewski, prezes serwisu gastronomicznego Dorado. Większości firm zainteresowanych wprowadzeniem do spółki inwestora finansowego chodzi głównie o kapitał, fundusze jednak podkreślają, że choć od pieniędzy współpraca się zaczyna, na pieniądzach się nie kończy.

— Właściciel spółki jest zainteresowany private equity, jeśli dostrzeże w nas kogoś więcej niż worek z pieniędzmi. W naszej historii widzieliśmy pewnie ponad 1,5 tys. biznesów, zainwestowaliśmy w 130, więc część doświadczeń możemy przenieść na grunt kupowanej spółki. Pomagamy też we wprowadzaniu do biznesu standardów korporacyjnych i przyciągamy menedżerów, którzy inaczej nie dołączyliby do spółki — mówił Jacek Siwicki, prezes Enterprise Investors.

Najlepsze fundusze 2013 r.

Na wczorajszym forum „Puls Biznesu” nagrodził najlepsze fundusze private equity

Kategoria: Przejęcie roku

Mid Europa Partners za konsolidację kolei linowych

Fundusz za 215 mln zł kupił Polskie Koleje Linowe od PKP, a kilka miesięcy później za 50 mln zł kupił od PKO BP i PZU Kolej Gondolową Jaworzyna- -Krynicka. Majstersztyk — tak kapituła określiła transakcję, bo fundusz, w imieniu którego nagrodę odebrała Dominika Kozłowska, musiał nie tylko przelicytować konkurentów, negocjować z kilkoma sprzedającymi równocześnie, ale również pokonać prywatyzacyjne demony u polityków i lokalnej społeczności.

Kategoria: Najlepsze wyjście z inwestycji

Montagu za sprzedaż Emitela

Imponujący i przełomowy — takie określenia padały podczas dyskusji na temat wyjścia funduszu z operatora multipleksów cyfrowej telewizji naziemnej. Po niespełna trzech latach fundusz, w którym dyrektorem inwestycyjnym jest Michał Muchorski (drugi od lewej), sprzedał spółkę za ponad 840 mln EUR, co było największą transakcją w regionie. Kapituła doceniła nie tylko wysoką cenę (blisko dwukrotne przebicie), ale również przyciągnięcie do Polski nowego typu inwestora — spółkę odkupił fundusz infrastrukturalny.

Kategoria: Najaktywniejszy fundusz

Enterprise Investors

To był pracowity rok dla funduszu. I to na wszystkich polach — Enterprise Investors sprzedał Sklepy Komfort, Ballroom, Nay, zainwestował w Danwood, Elemental Holding, Nu Med, EP Serwis i Scitec. Co więcej — przekonał inwestorów do powierzania mu kolejnych pieniędzy — do siódmego już funduszu pozyskał 314 mln EUR. Dyplom w imieniu zespołu zarządzającego odebrał Dariusz Prończuk (trzeci od lewej).

Kategoria: Wschodząca gwiazda

Avallon

Fundusz wyspecjalizowany w wykupach menedżerskich miał w 2013 r. sukcesy. Zaczął od przejęcia Kimberly Clark, potem wykupił spółkę od Orange i sfinansował spółce portfelowej Medort przejęcie w Niemczech. Od inwestorów zebrał 100 mln EUR na inwestycje, i to znaczące — jako pierwszy w Polsce pozyskał finansowanie od Polskiego Funduszu Funduszy Wzrostu. To znak, że o zespole pod przewodnictwem Tomasza Stamirowskiego będzie w najbliższych latach głośno.